Notes on the Carmelite Rule (Part 2)

(Według P. Keese Waaijmana, O.Carm.)

Narratio (wykład)

Narratio (czyli argumentatio; właściwa część dokumentu) bywa przyrównywane do czterech ścian domu, postawionych na fundamencie exordia (o nim mówiliśmy ostatnio). Zadaniem narratio jest uchwycenie tego konkretnego, o co w liście chodzi, samego rdzenia przesłania; w przypadku tekstu Alberta chodzi więc o wyrażenie tego, co będzie charakterystyczne dla karmelitów. Gramatycznie przejście od exordium do narratio tworzy słowo „Ponieważ jednak...”, a w narratio często występują warianty zaimka wy.

„Zasady życia” (formula vitae) muszą w obszarze duchowości zawsze wychodzić z doświadczenia i do doświadczenia z powrotem prowadzić. Tak też jest w tym liście. Albert nawiązuje do tego, jak pustelnicy na Karmelu już żyli. Składają mu bowiem do zatwierdzenia swój „zamysł”: „... prosicie, abyśmy wam zgodnie z waszym zamysłem dali zasady życia...” Łacińskie słowo propositum (zamysł), zawarte w oryginalnym tekście, bywało wówczas używane w sensie greckiego askesis: oznaczało określoną praktykę ascetyczną. A wręcz przeciwnie, zasady Alberta wprowadzają braci z powrotem w życie doświadczenia – dla nich nowego. Dlatego karmelitani mają się i muszą ich trzymać: „... które powinniście w przyszłości zachować.” Życie na Karmelu oznacza zatem dla każdego z braci stały proces przekształcenia, w który wciągane są coraz to nowe warstwy jego osobowości. Przytrzymujemy się zewnętrznej architektury wyrzeczenia i zwyczajów; trzymamy się ich oczyszczania; utrzymujemy się w czujności na przyjście Boga. Tym wszystkim stajemy się ludźmi, którzy trzymają się Boga.

Jeżeli narratio bywa, jak już powiedzieliśmy, przyrównywane do czterech ścian budowli, do reguły Alberta to porównanie nadaje się także dlatego, że narratio Alberta składa się z czterech części, z których zawsze dwie są ze sobą powiązane. Pierwsza para koncentruje się na czystości serca (rozdz. 4-17): wyjaśnia się tu, jak podstawowe wyposażenie (4-9) na drodze do celu pracy (skopós) powinno być rozwinięte przez ćwiczenie (10-17). Druga para skierowana jest na kontemplację (rozdz. 18-21): rozwija się tu, jak Boże cechy, które są dostrzegane jedynie przez wrażliwe serce (18-19), mogą trwałe i przenikliwie dalej działać w naszym życiu (20-21). Albert w swoim narratio dosłownie wyjaśnia podwójny cel karmelitańskiego sposobu życia. Podwójny cel, który wcześniej w punkcie wyjścia swojego listu wyjaśnił w odniesieniu do wszystkich sposobów życia poświęconego.

Narratio Reguły zawiera cztery podstawowe elementy:

1. element: Podstawowe wyposażenie (rozdziały 4-17)

Po stronie językowej zauważmy, że często powtarza się tutaj czasownik mieć (mieć miejsce, przeora, celę). Autoritet przeora nadaje wspólnocie strukturę, miejsce (do osiedlenia się wspólnoty) oznacza podstawowy warunek do życia wspólnoty, cela stanowi przestrzeń życiową dla każdego poszczególnego brata. To wszystko są podstawowe składniki życia na Karmelu.

Kluczowe słowo mieć tutaj nie ma znaczenia „posiadać”, ale: móc korzystać, mieć do dyspozycji. To wyposażenie jest przeznaczone do używania: Mam, aby... (o ćwiczeniu w korzystaniu z tego wyposażenia będzie mowa w rozdz. 10-17).

Dalej jest godne uwagi, że w tej karmelitańskiej wspólnocie działa podwójna polaryzacja, podwójne napięcie. Pierwsze jest ukryte w słówku wy lub wasz: obejmuje jednocześnie stronę wspólnoty (jednomyślna zgoda wszystkich; przeor i bracia; przeor za zgodą innych braci, wspólne miejsce do jedzenia – refektarz; wspólnie słuchać lektury) i stronę jednostki (obejmuje tu wyrażenia: każdy z pozostałych; każdy z was; nikomu z braci; wymienić z innym). Drugie polarne napięcie jest między pojęciami przeor i bracia. Występuje przy wyborze przeora: „Najpierw zatem ustanawiamy, abyście jednego z was mieli jako przeora.” Wybrany przeor w kolejnych rozdziałach jest wspominany wraz z braćmi trzy razy:

  • przeor i bracia wybierają odpowiednie miejsce;
  • przeor za zgodą braci dzieli każdemu z nich cele;
  • bracia nie mogą zamieniać się wzajemnie celami, tylko za pozwoleniem przeora.

Poza tym, przy wejściu do miejsca, gdzie wspólnota żyje, powinna być usytuowana cela przeora (rozdz. 9).

Mieć przeora (rozdz. 4)

Albert najpierw mówi o przeorze: o tym, że konieczne jest, aby wspólnota go miała, o tym, jak przeor będzie obejmował swoje urzędowanie, i w końcu o posłuszeństwie pozostałych braci wobec niego. Do tego Innocencjusz IV dodał wzmiankę o ślubie czystości i ubóstwa.

A) Ustanowienie mieć przeora: Łacińskie słowo prior (które jest i dziś widocznym podstawą także polskiego słowa przeor) oznacza pierwotnie „wyższy; bardziej z przodu” i trzeba tu dopłynąć: wśród braci. Przeor nie jest opat, nie dostaje swojego urzędu na całe życie, nie jest „pater familias”, czyli głową rodziny. Jest bratem pośród braci. Dlatego Albert zwraca się do wszystkich tytułem „brat”, również do przeora: „Ty zatem, bracie B., i ktokolwiek będzie po tobie ustanowiony przeorem...” Ustanowieniem autorytetu przeora otrzymuje ów zbiorowisko braci strukturę zakonną. Wyraz przeor sygnalizuje cenobityzm (zakonne życie we wspólnocie): karmelitański model życia od teraz jest także modelem cenobickim. Przeor i bracia tworzą collegium, przeor jest jednym z nich i jest wybierany przez braci, a nie mianowany z zewnątrz (to ustalenie zostało przejęte od dominikanów).

B) Wybór przeora: procedura wyboru przeora została zaproponowana i zatwierdzona na III i IV soborze laterańskim (1179 i 1212) i składała się z trzech kroków:

  1. ktoś ze wspólnoty został wybrany na przód i zaproszony, aby prowadził wspólnotę;
  2. ten, kto miał duchową władzę nad wspólnotą, nadzorował należyty przebieg wyboru i potwierdził go (biskup lokalny lub proboszcz, w zależności od statutu wspólnoty);
  3. biskup lub proboszcz wprowadzał wybranego przeora do urzędowania (tzw. instalacja). Reguła przewiduje te trzy kroki w sposób oczywisty.

Albert wyraźnie reguluje tylko pierwszy krok: wybór.
Zastosowano tu podwójny zasad: ilościowy i jakościowy.
Z ilościowego punktu widzenia najlepszy jest jednomyślny wybór, przy którym jedną osobę wybiera wszyscy. Jeżeli to jest niemożliwe, to powinien być wybierany przynajmniej przez „większą część” wspólnoty, czyli absolutną większość (więcej niż połowa) z całkowitej liczby braci. W Regule nie chodzi o względną większość (grupę liczniejszą niż pozostałe grupy brane pojedynczo).

Zasada jakościowa miała na uwadze jakość wybieranego kandydata oraz jakość głosów wyborców. W tym celu zaproponowano szczególną metodę. Wyznaczono trzech tzw. skrutatorów, którzy wszystkim braciom zadawali pytanie: Kogo wybierasz i dlaczego? Ta część wyboru odbywała się potajemnie. Równocześnie na podstawie pełnionych funkcji, wieku, wiedzy, zasług itp. sporządzono listę „rozsądniejszej części”. Oba listy zostały położone obok siebie i następowało publiczne rozpatrzenie (collatio) liczby głosów, które poszczególni kandydaci otrzymali, jakości głosów i przedstawionych przy tym motywów. Rozpatrywano również stosunek między ilością a jakością głosów. To wszystko miało wpływ na ostateczny wybór, a potem miały miejsce dwa wcześniej wymienione kroki.

Takim wyborem wspólnota nie tylko pozyskała nowego przeora, ale i bardziej uświadomiła sobie samą siebie. Wszyscy musieli bowiem wyjść sami z siebie, aby wybrać jednego ze swojego grona. Każdy musiał komuś innemu wyjawić swoją decyzję i ją uzasadnić. To wyjście z siebie nie dotyczy tylko zewnętrznego przebiegu wyboru, ale angażuje rozum, wolę i serce. Jeżeli wybór przebiegał poprawnie, to wspólnota nie tylko miała przeora, ale zbudowała samą siebie wokół pewnego środka. Swoim jednomyślnym postanowieniem dla „jednego z was” wspólnota zjednoczyła się w braterską wspólnotę.

Albert przy tworzeniu Reguły miał na myśli tylko przeora pustelników na górze Karmel. Gdy jednak powstało więcej domów, które utworzyły prowincje, w Regule wzmiankowany przeor pojmowany był jako przeor generalny, co oznacza przeora wszystkich prowincji karmelitańskich. Tak było oficjalnie od r. 1247. Tradycję, że ten przeor był wybierany przez braci, a nie mianowany jakąś autorytetą z zewnątrz, potwierdził roku 1229 papież Grzegorz IX.

C) Zobowiązanie do posłuszeństwa: Wyraz „niech mu obiecają posłuszeństwo” oznacza: obiecać wierność. Przeora obiecują słuchać wszyscy bracia; także ci, którzy go nie wybierali, w ten sposób publicznie zobowiązują się, że będą kierować swoją wolę zgodnie z jego wolą. Trudno „wewnętrznie” zaakceptować to, co przychodzi z zewnątrz. W życiu duchowym chodzi zawsze o to, aby wyjść z siebie i jednocześnie otworzyć się (w stronę wewnętrzną, do nas). Czytanie Pisma i liturgia, cela i milczenie są formami, które musimy ćwiczyć tak zwanym „na zewnątrz”. A z drugiej strony musimy również siebie w nie włożyć, aby je zbadać i poczuć się w nich jak w domu. Tak również posłuszeństwo wymaga, abyśmy przyjęli wolę drugiego i jednocześnie wyszli z siebie i dostosowali się do perspektywy drugich.

D) Naprawdę słuchać: „a kiedy to obieca, niech się stara uczciwie to utrzymywać.”
Zobowiązanie do posłuszeństwa jest wyrażone pewnymi słowami w określonym momencie i sytuacji. Prawdziwe posłuszeństwo wymaga jednak ustalonego wysiłku. Posłuszeństwo udowadnia się czynami. Wola drugiego (przeora) jest „na zewnątrz mojej woli”, i tak posłuszeństwo wobec niej przekracza wąskie ramy mojej własnej woli na zewnątrz. W tym świetle należy rozumieć dla naszych uszu mocne słowa Jana Kassiána: „Ostatecznym celem cenobity są, aby zabić i ukrzyżować swoją wolę.”1

E) Trzy śluby: rozszerzenie obietnicy posłuszeństwa „razem z czystością i zrzeczeniem się posiadania” zostało dodane do Reguły w jej nowelizacji za papieża Innocentego IV w r. 1247. Aż do XII w. trójca ubóstwo–czystość–posłuszeństwo prawie się nie pojawia, z pewnością nie jako oznaczenie profesji zakonnej. Dotąd śluby składano tym, że człowiek faktycznie przystępował do pewnej formy życia poświęconego. Nie chodziło o jakieś publiczne oświadczenie, nie mówiąc już o ślubie czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Samo wejście było profesją. Tym, że dany człowiek nosił habit, żył w określonym klasztorze i brał udział w całym jego życiu, okazywał to, do czego dąży i do czego czuł się zobowiązany. Do XIII wieku życie zakonne można streścić w słowach „życie w samotności” (ponieważ według ówczesnych pojęć nie było możliwe prowadzić życia duchowego w mieście). Równocześnie było to oczywiste, kto do tego stanu należy. Od początku XIII w. trójca czystość–ubóstwo–posłuszeństwo zaczęła być coraz częściej używana jako charakterystyka życia zakonnego (i to przetrwało praktycznie do dziś). Pytanie więc nie brzmi, czy karmelici składali wieczne śluby, ale czy mieli oficjalny status zakonników. Status sposobu życia decydował o rodzaju profesji. Nowelizacja Innocentego (a dokładniej wpływ jego dominikańskich doradców) dodając słowa o czystości i ubóstwie miała przekształcić określony przez Alberta sposób życia w cyrkularno-prawny kształt życia rzeczywiście zakonnego. Dodanie trójcy ślubów (a nie rozproszone w tekście, ale razem w jednym miejscu) sprawia, że karmelitański sposób życia staje się oficjalną regułą. Związek ślubów z rozdziałem o przeorze nie jest przypadkowy. Jako ustanowienie autorytetu przeora wspólnota karmelitów nabyła wyraźną strukturę, tak ślub sprawił, że bracia naprawdę stawali się członkami tej wspólnoty.

* * *

Co te wskazania Reguły mogą nam dzisiaj tłumaczyć?

Oczyszczenie serca jest przede wszystkim oczyszczeniem od egoizmu, który Biblia nazywa tak trafnie: samowolą.

Wielką pomocą na drodze do wprowadzenia Bożego porządku w naszym sercu są wyraźnie określone relacje, jasno pojęte zobowiązania (sztywna struktura). Kto jest przeorem, kto jest bratem w takim samym statusie jak ja. Ogólnie dla życia duchowego: kogo chcę naprawdę posłuchać, z kim zawsze będę się radził, od kogo tylko okazjonalnie wysłucham jego zdania...

Naprawdę dla każdego z nas warto zastanowić się, czy nie byłoby dobrze wybrać kogoś, przed kim przedstawimy każde nasze poważne decyzje. Obiecuję sobie od tego podwójne korzyści:

1) będziemy bardziej uważni na to, które z naszych decyzji dotyczą rzeczy rzeczywiście poważnych; mam nadzieję, że potem tak łatwo ich nie zbagatelizujemy;
2) zakładając sobie postanowienie zawsze konsultowania się z tym człowiekiem, nie będzie w tych poszczególnych przypadkach moje decyzjonowanie tak bardzo wpływane przez moje emocje, samowolę i jednostronność.

Nie przeoczmy także, że według reguły autorytet tworzy odpowiedzialne współdecydowanie tych, którzy zobowiązują się do posłuszeństwa. Każdy powinien się w to angażować!

Oczyszczenie od samowoli nie jest sprawą chwilowego wypowiedzenia ślubu, lecz realizuje się długofalowo – przez posłuszeństwo, proszenie o radę, czujność w obliczu innych sposobów wezwania ze strony Bożej.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13