Z notes on the Carmelite Order (Part 11)

(Według P. Keese Waaijmana, O.Carm.)

Cisza (rozdz. 21)

„Apostoł zaleca ciszę, kiedy w niej nakazuje pracować.“ Tym kolejnym odniesieniem do słów apostoła Pawła (2 Tes 3,12), cytowanym już raz - zaledwie kilka wierszy wyżej - święty Albert literacko łączy rozdział o ciszy z wcześniejszym rozdziałem o pracy: o obu mowa jest w zdaniu świętego Pawła. (W używanych polskich przekładach Nowego Testamentu nie ma jednak wyraźnego odniesienia do milczenia podczas pracy: przekład liturgiczny ma: „aby w spokoju pracowali“ a ekumeniczny: „aby żyli godnie“.)

Cisza Eliasza

Cisza, którą zaleca święty Paweł i którą mają na uwadze również oba zamieszczone cytaty z Izajasza (Iz 32,17 oraz 30,15), wpisuje się w linię tradycji eliaszowej-prorockiej. Dla tej tradycji charakterystyczne jest, że stawia Izraelowi przed oczy jego złe postępowanie, prowadzące do śmierci (por. Am 8,2; Iz 6,11 i in.). W wygnaniu (które reprezentuje pewną śmierć Izraela) lud przypomina sobie proroctwo Eliasza: uświadamia sobie, że Eliasz w niewierności Izraela usłyszał śmiercionośną ciszę. Został przez tę wizję śmierci uciszony, milknie i słucha (1 Krl 19,12–13).1 Ta prorocko-mistyczna cisza była przede wszystkim rozwijana przez szkołę izajaszowską. W niewoli babilońskiej przekształciła się w cichą nadzieję „cichych w ziemi” (pokornych). Stała się duchową drogą.

Ważne etapy tej drogi możemy opisać w ten sposób:

  1. Cisza śmierci: cisza przedstawia śmierć, jest jak nieruchoma ciemność, w której mieszka umarli: „Um martwi już nie chwalą Pana, nikt z tych, którzy zstępują do krainy ciszy,“ - Ps 115,17. Milknie umarły człowiek lub i zrujnowane miasto. Jest to bardzo odważny krok tradycji eliaszowej, iż tę ciszę zwiastującą śmierć połączyła z objawieniem Bożym prorokowi (1 Krl 19,11–12). Zwykli posłańcy, poprzedzający objawienie Pana (burza, trzęsienie ziemi, ogień) są teraz uzupełnieni nowym posłańcem - głosem duszącym do ciszy. Ten głos, zwiastujący śmierć Izraela, będą w zagubieniu (w niewoli) słyszeć wszyscy.
  2. Oniemienie, milczenie: kto spotka się ze śmiercią, jest zdezorientowany i milknie. To jest w pierwszej kolejności naturalna reakcja naszego organizmu. Ale może to być również rozwinięte w rytuał - por. np. zachowanie przyjaciół Joba przez pierwsze siedem dni przy spotkaniu z nim (Job 2,12–13). Jak inne tam wymienione gesty, tak i umilknienie jest aktem uniżenia: milcząco i nieporuszeni przeżywać śmiertelną kryzys. A w tej ciszy wydarzy się wiele. To widać w Ps 39, który będzie przywołany później, na końcu tego 21. rozdziału: psalmiarz cofa się do ciszy, w której wszystkie jego fantazje i obsesje zostaną przetopione jak w piecu (wersy 3–4b) i w której uświadomi sobie swoją nikotę i śmiertelność (w. 4c–7).
  3. Ciche oczekiwanie: człowiek, przeniknięty świadomością swojej nikotności i przemijania, widzi, że nie jest w stanie ani na zewnątrz ani wewnątrz uczynić samego siebie mocnym, i zwraca się do Boga. To On jest źródłem ludzkiego życia, tylko On może go umocnić. „Moje oczekiwanie skupia się tylko na Tobie“ (Ps 39,8). „Dobrze jest, gdy człowiek w milczeniu czeka na zbawienie od Pana“ (Lamentacje 3,26).
    Jeszcze bardziej „piec“ ciszy przekształca nas, gdy oczekiwanie to dotyka także naszej nadziei. Trzeba się odważyć przyznać, że Bóg może być inny niż moje ciche oczekiwanie... I taka cisza „zabija“, ale uwalnia też: w centrum uwagi już nie stoi moje oczekiwanie, ale oczekiwanie od Niego. O tym mówi Izajasz do Jeruzalem (30,1n.): zamiast krótkotrwałych ludzkich planów i przerażonego uciekania w iluzje, stawia Izraelitom przed oczy przyszłość, którą daje Pan i której człowiek nie może zmanipulować. W cichym oczekiwaniu na nią zawiera się siła: „W milczeniu i nadziei będzie wasza siła“ (30,15).
  4. Uciszenie: gdy człowiek poznał swoją nieznacjonalność, zwrócił się do oczekiwania, ale w tym również został uwolniony, jest zakotwiczony już tylko w Bogu i nie ma co stracić. Cicha nadzieja jest jego własną tożsamością, jego siłą. Wszystko jest mu dane. Nic nie ma. Wszystko do niego należy. Eliasza, który ukrył się przy potoku miłości (Kerit), żywią kruki... Cisza oczyszczająca od egoizmu staje się ciszą wypełniającą. „Milczeniem Ci przystoi chwalić, Boże na Syjonie...“ (Ps 65,2). Cisza nie narzucona i niewypełniona przeze mnie samego. Ta cicha nadzieja nie pragnie żadnej innej pociechy jak samą ciszę, w której przychodzi do mnie Inny (właśnie jako Inny).

Przepisy o milczeniu w nocy

Po tym, jak odwołując się do apostoła Pawła zalecał milczenie i podparł to dwoma uzasadnieniami z Izajasza, zawierającymi biblijne rozumienie ciszy, święty Albert przepisuje milczenie na czas nocy i na czas dnia. We wszystkich znaczących konwentach rozróżniano między milczeniem zachowywanym w ciągu dnia a milczeniem w nocy. Dla nocnego milczenia (nazywanego także „wielkim”) obowiązywały we wszystkich zakonach surowe przepisy.

W pierwotnej Regule Alberta wielkie milczenie nakazano od około szóstej wieczorem (od nieszporów, które modlono w czasie zmierzchu) do dziewiątej rano następnego dnia (do tercji, czyli porannej „modlitwy w środku dnia” - według oznaczeń używanych w naszych dzisiejszych brewiarzach). Papież Innocenty IV podczas rewizji Reguły skrócił to milczenie: zaczynało się dopiero od komplet i trwało tylko do prymy, tj. około szóstej rano. Wydaje się, że pierwotna długość milczenia stała się dla braci zbyt trudna. Filip Ribot2 podaje, że już rano i wieczorem po nieszporach często konieczne było załatwienie wielu spraw, co w zachowaniu milczenia było niemożliwe. Chodziło głównie o sprawy związane z nauczaniem braci. Zatem papiescy doradcy rozwiązali tę sprawę przy rewizji Reguły ograniczeniem czasu milczenia. Skracając milczenie, zdobyli bracia przestrzeń na nauczanie.

Bardziej niż długość ważne jest duchowe znaczenie nocnego milczenia. W dziejach duchowości noc i cisza są ściśle powiązane. Noc oznacza czas oczyszczenia - jak pustynia. Nocne milczenie jest ćwiczeniem w czystości serca. Człowiek nie widzi wokół siebie i nie może sobie tworzyć bezpiecznego dystansu. Musi się obejść bez wrażeń i obrazów. Bardziej jest wystawiony na niewidzialnego i niezmierzonego Boga.

Ten sam efekt ma na nas milczenie. Odcina mnie od moich utartych sposobów. Święty Bazyli mówi: „Milczenie pozwala zapomnieć o starych złych przyzwyczajeniach... i daje okazję do przyswojenia sobie dobrych.“ A Izaak z Niniwy: „Kochaj ciszę nad wszystko. Przyniesie Ci owoce, których żaden język nie potrafi opisać. Na początku to my zmuszamy się do milczenia. Później z naszego milczenia rodzi się coś, co wabi nas do ciszy. Oby Bóg dał Ci zrozumieć, co rodzi się z milczenia.“ A Dionizy Areopagita dodaje: „Prostota, absolutność i niezmienność tajemnicy Bożego poznania objawiają się w ciemności ciszy, która jest ponad światło i wprowadza nas w tajemnicę.“

Noc i cisza prowadzą człowieka do bezobrazowej, nagiej ufności w Boga, którego nie można zobrazować ani wymówić. To, że mnich czuwa w nocy, wystawia go na tichą Bożą obecność.

Przepisy o milczeniu w ciągu dnia

Drugiemu napomnieniu do milczenia - w ciągu dnia - poświęcono znacznie więcej słów i uzasadniono je większą ilością cytatów z Pisma. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że chodzi o to samo milczenie co w nocy, tylko nie tak surowe: „choć milczenie tak surowo Was nie obowiązuje.“ Jakby chodziło po prostu o jakąś średnią między surowym milczeniem w nocy a wadą „mówienia bez końca“. Milczenie dzienne nie jest jednak tylko złagodzoną nocną ciszą, ma swoją własną atmosferę. Porównując uważnie początek i zakończenie przepisu o milczeniu w ciągu dnia, ukaże się, że Reguła apeluje, abyśmy o nie dążyli „bardzo pilnie“ i „starannie i ostrożnie.“ To dlatego, że w tym milczeniu tkwi dążenie do sprawiedliwości.

To dążenie ma swoją stronę negatywną (czegoś się strzegę) i pozytywną (o coś się staram).

Negatywna strona oznacza strzeżenie się mówienia bez końca. Tutaj Reguła uczy nas poprzez pięć cytatów z Pisma oraz dodatkowo odniesieniem do naszego własnego doświadczenia.

  1. Pierwszy cytat pochodzi z Księgi Przysłów: „W mówieniu bez końca nie można uniknąć grzechu“ (Prz 19,10). Cała Księga Przysłów zajmuje się poszukiwaniem: Jak najlepiej rozwijać swoje życie? A jak unikać drogi prowadzącej do śmierci? Język odgrywa w tym ważną rolę. Głupiemu mówcy zagraża śmierć (Prz 10,19.21). Taka perspektywa śmiertelnego niebezpieczeństwa kryje się zatem za napomnieniem mówić zdyscyplinowanie i prawdziwie!
  2. Drugi cytat: „Kto jest nierozważny w mówieniu, doświadczy nieszczęścia,“ (Prz 13,3) również jest z Księgi Przysłów, zawiera również ostrzeżenie przed złymi zakończeniami, a ponadto zapowiada ustawiczną odpłatę: „dusze wierzących doświadczą przemocy“ (Prz 13,2).
  3. Trzecie zdanie Pisma: „Kto używa wielu słów, szkodzi swojej duszy,“ (Syr 20,8). Czytając cytowany rozdział z Księgi Syracydesa, ujawnia się przed nami sedno mówienia bez końca: człowiek, który mówi za szybko, bez namysłu, lub za dużo, odcina się swoimi słowami sam od siebie i nawet na swoje otoczenie nie działa konstruktywnie. Natomiast ten, kto panuje nad swoją mową i potrafi milczeć, jest sobą i swoją uległością buduje wspólnotę. Wybiera do mówienia właściwy czas i odpowiednie słowa, inni cenią go jako człowieka mądrego i przyjemnego. W naszym ludzkim mówieniu bardzo ważne jest, aby człowiek słyszał, co sam mówi, był świadkiem własnych słów. To jest wewnętrzna sprawiedliwość, wewnętrzne milczenie, zachowywane także podczas mowy. Słuchanie tego, co mówimy w duchu, to wewnętrzne milczenie i ćwiczenie pokoju.
  4. Wers ewangeliczny: „Z każdego bezużytecznego słowa, jakie ludzie wypowiedzą, złożą rachunki w dniu sądu,“ (Mt 12,36) łączy gadulstwo z tym, co poprzedza prawdziwą śmierć: z dniem sądu. Kto mówi w sposób, który oddala go od siebie, od innych, Syna człowieczego i prawdy, ten przygotowuje sobie potępienie.
  5. W piątym cytacie: „Niech więc każdy waży swoje słowa i mocno powstrzymuje swoje usta,“ znów rozbrzmiewa ostrzegawcze przestroga: „aby jego język nie chwiał się ani nie spadł, a jego upadek nie był niezabliźniony aż do śmierci“ (Syr 28,25–26; 22,27). Koniec przyjdzie nagle i nie może nas zastać w pustce, w którą popadliśmy bezgranicznym mówieniem i z której już nie jesteśmy w stanie znaleźć drogi wyjścia.

Pozytywna strona milczenia w ciągu dnia polega na tym, że człowiek starannie rozważa swoje słowa. Uczy się mówić dobrze. Syracydes przedstawia to dwoma obrazami: odważenie ilości słów jak na wadze, w zależności od tego, ile jest do wyrażenia w moim sercu i co wymaga sama sprawa. I „ważyć” również pojedyncze słowa, wybierając te najodpowiedniejsze. Drugi porównanie: panowanie nad swoim mówieniem, jak uzdą panujemy nad zwierzęciem, aby wykonało użyteczną usługę. Wtedy człowiek jako psalmista „strzeże swoich dróg, aby nie zgrzeszył językiem“ (Ps 39,2). I tak milczenie staje się dla nas sposobem zachowania, tworzy podstawy słusznego postępowania i mówienia. Jest wewnętrzną kulturą, którą należy starannie strzec. Tak wyraża to Księga o założeniu pierwszych mnichów (Decem libri, IV,7): „Mnisi zgodzili się wzajemnie tak pokojowo, że nie panowała wśród nich żadna niezgoda. W swoim mówieniu jak tarczą chronili się ciszą, gdyż nie było wśród nich żadnego gadulstwa. I tak byli spokojni i pewni serca, ponieważ ich serca nie obwiniały ich przed Bogiem.“

W milczeniu w ciągu dnia chodzi więc przede wszystkim o jakość mówienia. Z wewnętrzną starannością strzeżemy się gadulstwa i rozważamy oraz panujemy nad swoimi słowami, aby dążyć do sprawiedliwości.

Karmelska cisza

Struktura tego rozdziału pokazuje więc, o jaką ciszę na Karmelu chodzi. Tworzą ją dwie części: motywacja (dana dwoma cytatami z Iz), oraz przepisy (przypis). Uzasadnienie z Izajasza zawiera w sobie wspomniane eliaszowe milczenie, które nas oczyszcza i prowadzi do nowej nadziei, jednocześnie oczyszczonej z lęku i egoizmu. Przepis wyznacza nam milczenie w nocy, co uczy nas „nagiej” ufności w Boga, i milczenie w ciągu dnia, co oznacza mówienie ostrożnie (czyli mało) i starannie (z tą uwagą, która poświęcamy wysiłkowi na rzecz sprawiedliwości). Wszystko to razem stanowi duchową drogę, którą mamy kroczyć.

Cisza jako droga

Wysiłek na rzecz ciszy jest zewnętrznym ćwiczeniem jak inne, o których już mówiono: przebywanie w celi, czytanie Pisma itd. Ale wysiłek na rzecz ciszy w sobie ma jakieś dążenie do ciszy coraz większej, „obszerniejszej”. Ten, kto stara się żyć w ciszy, nie pozostanie przez to nietknięty. Coraz bardziej nosi ją w sobie, ma ją w sobie. Cała jego działalność, wszystko, co robi w nocy (wieczorna lub nocna modlitwa, nocne czuwanie, a nawet sen) i co robi w ciągu dnia (praca, modlitwa, troska o dom i obcowanie z innymi ludźmi), jest przeniknięte ciszą i przekształcone skutkami ciszy. W ten sposób jesteśmy otwarci na Boga, który jest Niewypowiedziany.

„Cisza jest matką modlitwy, uwolnieniem z wygnania, ochroną przed ogniem, strażniczką myśli, zwyciężczynią wrogów, przewodniczką spokoju, przeciwniczką skłonności do pouczania, pomocą w (nabywaniu) poznania, zręczną działaczką przy rozważaniu, niewidzialnym postępem i tajemniczym uniesieniem. Kto się z nią zaprzyjaźnia, zbliża się do Boga, a podczas gdy z nią potajemnie rozmawia, otrzymuje jej światło.“3

Cisza jako droga odpowiada całkowitej „architekturze” naszej Reguły (podobnie jak widzieliśmy to ostatnio, że dotyczy to pracy):

  1. Pierwsze rozdziały Reguły (rozdz. 4–9) opisują podstawowe wyposażenie do życia braci, w tym w odniesieniu do ciszy odpowiadają przepisy określające zachowanie ciszy w nocy i w ciągu dnia. Te dążą najpierw do pojedynczego członka wspólnoty. Cisza jest formą uniżenia. Ale mają oni także swoje znaczenie na poziomie wspólnoty (milczenie w ciągu dnia) i dotycząco „miejsca”, tj. klasztoru (w niektórych jego częściach milczenie jest szczególnie ważne: w kaplicy, w sypialni, w jadalni).
  2. Jak inne rozdziały (rozdz. 10–11) zawierają podstawowe ćwiczenia, należące do życia zakonnego braci, tak i zachowywanie milczenia wymaga ćwiczenia się w nim: starannie i ostrożnie. Musi przeniknąć wszystkie warstwy naszej osobowości, aby potem przeniknęło także do naszego mówienia i działania.
  3. Reguła wprowadza rozdziały o przywdziewaniu Bożymi cechami (rozdz. 18–19). Cisza jest również cechą Bożą. Łączy w sobie dwie części Bożej zbroi: sprawiedliwość i nadzieję. Dążenie do sprawiedliwości i dojrzewanie do nadziei. Sprawiedliwość w cichej nadziei jest darem Bożym.
  4. Rozdziały 20 i 21, którymi teraz się zajmujemy, charakteryzowaliśmy jako zachętę, aby wciąż głębiej w sobie zachowywać postawę kontemplacji. Tak jak praca, tak i milczenie odnosi się do nadchodzącego końca świata i sądu. Zauważyliśmy to w słowach św. Pawła, ale również w cytatach ze Starego Testamentu. W ciszy czekać sięga daleko poza granice naszych własnych planów. Na sądzie będziemy składali rachunki ze swoich słów. A zatem: milczenie ma w Karmelu prorocko-eschatologiczny charakter.

Podsumowanie

Przy bliższym zbadaniu w tych dwóch rozdziałach, które opisują ten 4. element, tj. zachowanie kontemplacji, znaleźlibyśmy szereg wzajemnych powiązań. Jak to sobie wyjaśnić? W zakończeniu rozdziału o Bożej zbroi mówiliśmy o kontemplacji: o tym, że w nas ma „obficie przebywać” Boże słowo. Wszystko, co robimy, ma być w nim osadzone. Jeśli jednak taka kontemplacja ma być nie chwilowa, lecz stała, wtedy potrzebna jest szczególna wrażliwość. Tu w naszej Regule przedstawia pracę w ciszy. Cisza niesie ze sobą zewnętrzność. Cisza oznacza czekanie na słowo Pana, On może tak mówić do mojego życia coraz więcej. Cisza w mnie zachowuje i umacnia skutki przywdziania się w zbroję Bożą. I tak jak w przypadku miecza Ducha wspomniano, że jego działanie dotyczy obszaru naszych ust, serca i naszego działania, tak jest i tutaj w odniesieniu do pracy i milczenia.

Działanie Bożego słowa w nas nie powinno jednak napotykać przeszkód. Reguła wskazuje na trzy poziomy.

  1. Nasza pycha: mamy skłonność sami określać sens swojej pracy i stawiać siebie w środku głośnego pochwały cudzych. Pokorze, która według Filipa Ribota jest warunkiem kontemplacji, sprzyja to, że wykonuję „coś ważnego” i w ciszy przyjmuję siebie takiego, jaki jestem.
  2. Skupienie na sobie: każdy z nas ma do tego skłonność, a Reguła to rozwiązuje, poddając nas autorytetowi świętego Pawła i słowom proroków.
  3. Skierowanie tylko na dzisiejszy dzień: Księga o założeniu pierwszych mnichów nazywa to również „wspaniałością obecnego świata”. Reguła natomiast przypomina, że ten świat kiedyś się skończy. I tak karmelitańska kontemplacja jest wyraźnie kontemplacją eschatologiczną. Pracować w ciszy należy do tej eschatologicznej mistyki. Pracując w ciszy kontynuujemy przywdziewanie się w zbroję Bożą.

W spokoju pracować zatem stanowi niezbędną dyspozycję, aby Bóg mógł nas przekształcać w siebie. A według naszej Reguły to nawiązuje do obfitego przebywania Bożego słowa w nas. W spokoju pracować to bardzo prosty sposób zachowywania kontemplacji. Swoją prorocką i eschatologiczną szerokością jest do tego szczególnie odpowiedni. Kontemplacja wymaga zachowania. Nieustannie. Tylko wtedy możemy być skierowani bezwarunkowo do Boga. Tylko wtedy przezwyciężymy wymienione trzy przeszkody i będziemy czynić dobro bez liczenia. Slepą ufać i cicho oczekiwać. Rozdziałami o pracy i o milczeniu dotarł święty Albert do końca swojego wykładu na temat karmelitańskiego stylu życia. Widzieliśmy, jak jasno i systematycznie postępuje.

Według notatek s. Petry od Zmartwychwstania, OCD, opracował P. Gorazd, O.Carm.
Ilustracyjne zdjęcie P. Serafima, O.Carm.

Cisza to wysiłek ku sprawiedliwości
Werset Iz 32,17b: „cisza to wysiłek w sprawiedliwości,“ cytowany w naszej Regule,
można przetłumaczyć również: „a owocem sprawiedliwości będzie cisza.“
Tak to rozumiał i według tego towarzyszył mu obraz barokowy malarz
w zakrystii kościoła św. Wacława na Starym Mieście w Pradze.
Łacińskie słowo: „Tacet“ na nutowym partyturze oznacza po polsku: „Milczy“.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13