Uwagi dotyczące reguły karmelitańskiej (część 4)

(Zgodnie z P. Keese Waaijmanem, O.Carm.)

2. element:1 Podstawowe ćwiczenie2 (rozdziały 10–17)

Jan Kasjan używa nazwy „ćwiczenia ciała” i wspomina o poście, przebywaniu w celi, długim czytaniu Pisma lub długich modlitwach. Praktykując te środki duchowego życia, przyswajamy sobie je, a ten proces zmierza do osiągnięcia celu roboczego (gr. skopos, patrz wyżej), którym jest czystość serca. To przyswojenie sobie środków tworzy następnie, razem z czystością serca, podstawę dla formowania cnót. (Te podstawowe ćwiczenia możemy na pewien czas pominąć bez szkody dla życia duchowego, mają względną wartość, ale nie można się zrzec ćwiczeń cnót, przede wszystkim „Bożej zbroi” wiary, nadziei i miłości).3 W rozdziałach naszej reguły, które następują, wymienia się kilka takich ćwiczeń: przebywanie w celi, modlitwę, czuwanie i rozmyślanie Pisma (rozdz. 10), recytację psalmów (rozdz. 11), post (rozdz. 16) i abstynencję od mięsa (rozdz. 17). Ale możemy również z tego punktu widzenia przyjrzeć się rozdziałom 12 do 15: oznaczają one podstawowe ćwiczenia w kontekście życia wspólnotowego (wspólnota majątku, poranna Eucharystia, spotkania wspólnoty w niedziele lub święta).

Można również powiedzieć, że poprzez te rozdziały kontynuowany jest wykaz podstawowego wyposażenia wspólnoty: wskazania dotyczące organizacji dnia (14), tygodnia (15) i roku (16–17). A także, że struktura wspólnoty (jak było wcześniej mówione) wykrystalizowuje się jeszcze w wspólnocie majątku (12) oraz przez zbudowanie oratorium (14).

Pozostawać w celi (rozdz. 10–11)

Ważnym słowem tutaj jest pozostawać. Sztuka pozostawania stanowi podstawowe ćwiczenie pustelnika. W ten sposób przywłaszczamy sobie naszą celę, przyswajamy ją (nie tylko ją mamy). Ma to dwa aspekty: pasywny i aktywny. Ten pasywny ściśle wiąże się z celą jako miejscem zamieszkania i oznacza pozwalanie, aby cela miała na nas wpływ, a więc pozostawanie w niej lub przebywanie w jej pobliżu. Mówiliśmy już o tym: cela jest dla mnie gościnna, jeszcze zanim ja jestem gościnny. W niej przyjmuje mnie Bóg. Należy przyjąć to dobrodziejstwo – pozostając w celi.

Jeśli chodzi o ten aktywny aspekt, interesujące jest, że pozostawanie w celi w regule zostało podane równolegle w odniesieniu do innych czynności: „jeśli (brat) nie jest uzasadnione inaczej zajęty”. Łacińskie czasownik occupare oznacza „być zajętym”, być zainteresowanym, zajętym – czymś. W rzeczywistości oznacza to koncentrację. W innym miejscu w Regule stoi: „aby demon zawsze znalazł was zajętych”. Pozostawanie w celi i wykonywanie innej uzasadnionej czynności wydaje się sprzeczne. Co do treści ma to być to samo: nasza reguła zachęca nas, abyśmy każdą czynność przeżywali jako „naszą celę”. Powinienem do niej wejść jako gość, przebywać w niej, doświadczyć w niej przyjęcia ze strony Bożej. A „pozostawać w celi” oznacza zajmowanie swojego wnętrza, ćwiczenie się w koncentracji. W rozdziale 20 takim zajęciem jest wyraźnie praca: „Wykonuj jakąś pracę, aby demon zawsze znalazł was zajętych.” Przeciwieństwem „pozostawania w celi” nie jest więc inna czynność na zewnątrz, ale lenistwo, bezczynność, wewnętrzna obojętność wobec czegokolwiek. Podczas gdy pozostawanie w celi przekształca nasze wnętrze.

Pozostawanie w celi jest procesem, którego istotą jest: stać się „nagim” przed Bogiem (tracę społeczną kontrolę; to, co inni o mnie myślą, czego ode mnie oczekują; tracę typ, tożsamość, którą otrzymuję od innych). Jest to mroczny i bolesny proces, opróżnianie mojego domu. Ścisłość celi, która ma mnie przekształcić i uspokoić, łatwo wprowadza mnie w strach. Jedynym lekarstwem na to jest – stałe staranie się pozostać prostym, nauczyć się uspokajać wewnętrznego człowieka, radzić sobie z burzami myśli. Przekształcenie mojego wnętrza poprzez wytrwałe dążenie do tego, aby „być zajętym”, prowadzi do czystości serca. Przekształcone wnętrze musi być oczyszczone rozróżnianiem, które poznaje i wyłuskuje to, co w nas naprawdę prowadzi do życia.

„Tak człowiek powinien zaopatrywać się w pożywienie na sposób apostołów i jako zręczny rybak starannie i bez ruchu łowić w cichych głębinach swojego spokojnego serca stada przepływających myśli. Jak z wysuniętej skały wnikliwie spoglądać w otchłań i bystrym rozróżnianiem ocenić, które z nich ma za pomocą wędki przyciągnąć do siebie, a którymi ma jak złymi i szkodliwymi rybami wzgardzić i je odrzucić.”4

Pozostawanie w celi umożliwia poznanie ruchu w naszym sercu i podjęcie decyzji, co jest dla naszego zbawienia. Tak więc przebywanie w celi staje się pozostawaniem w Mesjaszu i w ten sposób wypełnia sens każdej formy życia poświęconego (por. exordium).

Rozmyślanie o prawie Pana, modlitwa i czuwanie (rozdz. 10)

Treścią pozostawania w celi jest: „dniem i nocą rozmyślać o prawie Pana (Ps 1,2) i czuwać na modlitwach“. Z tym cytatem wiąże się lectio divina, klasyczne czytanie Pisma połączone z modlitwą. Zwykle dzieli się na cztery kroki: czytanie (lectio), rozmyślanie (meditatio), modlitwę (oratio; najważniejsza jest tutaj pragnienie), kontemplację (contemplatio; praktycznie łączy się z poprzednią). Przy tym dwa pierwsze kroki są „ćwiczeniem”, kolejne dwa są darem Bożym, uzbrojeniem, które możemy jedynie przyjąć.

Pismo jest również czymś w rodzaju celi, możemy do niego wejść i w nim pozostać. Jednocześnie jest to droga, odkrywanie i przestrzeń, w której realizuje się proces naszego przekształcenia. Kiedy karmimy naszego ducha słowem Pisma, całe wysiłki naszej woli koncentrują się na Bogu (wola jako „siedziba” miłości „ciągnie nas” za przedmiotem naszego pragnienia). I tak w nas wytryska źródło żywej wody.

Czytanie Pisma, modlitwa, czuwanie i recytacja psalmów nie tylko stanowią treść tego, co robimy w celi, ale także kształtują naszą celę, formują ją.

Pismo było czytane na głos, nawet prywatnie w celi. Przy takim czytaniu uczestniczy nasz oddech, głos, słuch, dzięki czemu słowa, zdania i sposób mówienia przenikają do naszego ciała, naszej afektywności, wspomnień, rozumu i woli. Już Żydzi uczyli się recytować torę na pamięć, aby mogli być bardziej przez nią przeniknięci. Ojcowie pustyni dążyli do tego, aby „gorliwie oddać się świętemu czytaniu, aż ciągłe rozmyślanie przeniknie ducha i przekształci go na swój obraz”.5 Celem czytania Pisma jest przekształcenie naszego wnętrza. Nasz duch musi być napełniony Pismem, wtedy jest w stanie przyjąć Boga.

„Dlatego musimy dokładnie wyryć teksty Pisma Świętego w naszym pamięci i nieustannie przechodzić je w duchu; ponieważ ta nieprzerwana medytacja przynosi nam podwójny owoc. Pierwszym jest to, że duch skupiający swoją uwagę na czytaniu i przyswajaniu tekstów nie może być uchwycony przez złe myśli. Drugim jest to, że to, co często powtarzaliśmy, aby utrwalić w pamięci, co jednak w tamtej chwili z powodu zajęć ducha (czymś innym) nie byliśmy w stanie zrozumieć, to potem, gdy ponownie to sobie przypomnimy w chwili, gdy żadne zajęcie ani rzeczy widoczne nas nie rozpraszają, w nocnym milczeniu lub rozmyślaniu, widzimy jaśniej, więc w spokoju lub prawie w odurzeniu snem otwiera się nam wgląd w najskrytsze znaczenia, których nie byliśmy w stanie uchwycić ani ulotną domyślnością.”6

Inną formą ćwiczenia jest powtarzanie nauczonych modlitw – psalmów, modlitwy Ojcze Nasz, poszczególnych wersetów z Pisma. Takie krótkie modlitwy: „Boże, proszę, wybaw mnie, Panie, pospiesz mi na pomoc!” (Ps 70,2) były szczególnie ulubione wśród ojców pustyni. Dzięki swojej krótkiej formie nadają się do każdej sytuacji, a poprzez powtarzanie taka modlitwa uzyskuje głębię, swoją prostotą odpędza roztargnienie. Tak więc ta modlitwa oczyszcza nasze wnętrze. I nikt nie musi nas tego skomplikowanego uczyć, wystarczy zacząć się w tym ćwiczyć. Dążenie do modlitwy uzupełnia się z ćwiczeniem w cnotach. Modlitwa nadaje cnotom orientację ku Bogu, dążenie do cnoty oczyszcza modlitwę.

Zalecenie, aby bracia „czuwali na modlitwach” jest zaczerpnięte z 1 Piotra 4,7.7 Życie chrześcijanina według apostoła odbywa się w oczekiwaniu na przyjście Chrystusa. Trzeźwość i czujność są częścią szerszego przyswajania cnót: kochać się nawzajem (w. 8), być gościnnym bez narzekań (w. 9), pomagać sobie nawzajem (w. 10), prowadzić życie różniące się od pogaństwa (w. 1–6). To jest jeden kontekst, w którym należy rozumieć czuwanie.

Jan Kasjan pisze: „Są trzy rzeczy, które ustabilizują wędrujący umysł: czuwanie, rozmyślanie i modlitwa. Wytrwała gorliwość w nich daje duszy moc i stabilność.”8> W tej perspektywie czuwanie jest narzędziem do stałości umysłu. Oznacza trzeźwe korzystanie z snu, które pozwala na wyznaczenie czasu na modlitwę. Celem jest również tutaj oczyszczenie serca.

Recytacja psalmów (rozdz. 11)

Rozdział o recytacji psalmów precyzuje, jak ćwiczyć się w modlitwie. Warto zauważyć różnice między brzmieniem reguły Alberta i Innocego.

Reguła Alberta nakazuje czytanie psalmów, czyli prywatną recytację psalmów (jak idą w psalterze) w celi, prowadzoną na głos. Słowo czytać sugeruje lectio divina. Psalmy są odpowiednie do przejścia między medytacją a modlitwą, w których przeplata się forma er (opowiadanie w trzeciej osobie) i forma ich (stwierdzenia w pierwszej osobie). Tak wpsalmy są jakby wprowadzeniem do osobistej cichej modlitwy. Recytacja psalmów oznaczała wejście w „przestrzeń”, którą jest modlitwa. Stąd widać, że chodziło o rzeczywistą recytację prywatną, co jest również oczywiste, że reguła łączy recytację psalmów z pozostawaniem w celi, a nie ze wspólną oratorium (rozdz. 14).

W regule Innocentego kryterium nie jest to, czy brat potrafi czytać, ale mówi się w niej o tych „którzy potrafią modlić się z klerem”. Z klerem „umie modlić się” znacznie więcej braci, niż tych, którzy potrafili czytać, ponieważ do uczestnictwa w kanonicznych godzinach wystarczyło, że bracia znali psalmy na pamięć. Z modlitwy psalmów jednostkowo w celach staje się tutaj ćwiczeniem wspólnotowym. Ta zmiana w tekście reguły zobowiązywała wszystkich braci do wspólnego uczestnictwa w modlitwie w równym stopniu. Wszyscy bracia powinni uczestniczyć w publicznej liturgii lokalnego Kościoła (officia, o nim będzie jeszcze mowa) razem z miejscowym klerem. Owi wzmiankowani w regule klerzy byli bowiem pierwotnie duchownymi spoza własnej wspólnoty, czyli w kościele parafialnym lub kapitulnym, ponieważ karmelici sami nie byli klerem. A Innocenty jednocześnie zamiast słowa psalmy wyraźnie wskazuje, że bracia modlą się modlitwę kanoniczną, czyli officium albo – najnowszym dzisiaj używanym wyrażeniem – dzienną modlitwę Kościoła. Pustelnicy na Karmelu jako laicy nie mieli obowiązku modlić się modlitwą kanoniczną. Do życia mendykańskich zlecenia jednak officium należało ściśle i miało tę samą funkcję co sprawowanie sakramentów i kazania, mianowicie: stać przed Bogiem w służbie Bożemu ludowi. Nadawano mu tę samą wagę co odprawianiu Mszy, usługi kazania i spowiadania.

Recytacja modlitwy Ojcze Nasz

Przepis modlitwy w określonych godzinach ilekroć i ilekroć Ojcze Nasz jest dosłownie tożsamy w brzmieniu reguły Alberta i Innocego. Niemniej jednak obowiązuje za każdym razem dla innej grupy braci: w przypadku Alberta dla tych, którzy nie umieją czytać psalmów, w przypadku Innocentego dla tych, którzy nie mogą uczestniczyć w wspólnej modlitwie kanonicznej.

Ojcze Nasz pełnił tę samą funkcję co psalmy, stanowi on psalterz wszystkich psalterzy, w nim zawarte jest wszystko. Modlitwy różnej liczby Ojcze Nasz były w wielu wspólnotach zakonnych powszechną alternatywą dla recytacji godzin. Tego przepisu w Regule nie rozumiejmy jako wyjątku, te są w jej tekście wskazywane innym zwrotem (łacińskim nisi). Raczej chodzi tutaj o uzupełniające postanowienie do poprzedniego zalecenia: recytacja modlitwy Pana stoi na tej samej płaszczyźnie co psalterz czy modlitwy kanoniczne, ponieważ oboje były surowo ustalone. W obu przypadkach chodzi o modlitwę „zewnętrzną” – w której zaangażowane jest ciało (łac. dicere oznacza mówić, więc na głos). Recytacja modlitwy Ojcze Nasz, podobnie jak wcześniej wspomniana modlitwa psalmów, jest cielesnym ćwiczeniem, którym przyswajamy sobie podstawowy postawę modlitwy. Ta postawa jest następnie stosowana również przy recytacji psalmów czy godzin. Nawet modlitwa Ojcze Nasz miała w porównaniu do modlitwy psalmów swą przewagę: myśli nie przeskakiwały z jednego psalmu na drugi, jedno miejsce Pisma nie wywoływało natychmiast drugiego w umyśle, jak to czasami bywa. Ojcze Nasz jest najpodstawniejszym ćwiczeniem jeśli chodzi o modlitwę. Nie chodzi tu o formę, lecz o funkcję modlitwy: uczymy się w modlitwie „mieszkać” jak w celi, oddychać w tym jak w Piśmie. Oswoić się z modlitwą tak, że duch modlitwy nas opanowuje.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13