Mystyczne połączenie z Marią (część 7)

XIII. Macierzyńska miłość i życzliwość tej najsłodszej Matki wobec mnie są już tak oczywiste i jawne, że nie ma tu ani najmniejszych obaw, wątpliwości ani podejrzeń o jakimkolwiek oszustwie czy złudzeniu natury. Prowadzi mnie pod macierzyńskim przewodnictwem i nadzorem, tak jak nauczycielka prowadzi i kieruje ręką jakiejś dziewczyny, gdy uczy ją pisać. Ta dziewczyna nie porusza ręką, gdy pisze, lecz nauczycielka kieruje i prowadzi jej rękę, a dziewczyna pozwala nauczycielce poruszać i kierować jej ręką. W ten sposób i ja, pod posłuszeństwem, przewodnictwem i nadzorem tej najsłodszej Matki, wciąż wlepiałem w nią oczy, aby w wszystkim wiedziała i wypełniała, co jest jej najdroższe i co najbardziej się jej podoba, a ona łaskawie mi się ukazuje i ujawnia swoją wolę w sprawie tego czy owego, co mam wykonać lub pominąć.

Byłoby dla mnie prawie niemożliwe działać inaczej, ponieważ ją mam wciąż przed oczami lub przed spojrzeniem duszy, ona tak miłościwie, tak macierzyńsko mnie przyciąga, uśmiecha się do mnie, prowadzi, kieruje i uczy na duchowej drodze oraz w praktykowaniu wszelkich cnót, że już stale czerpię z jej obecności, tak samo jak z obecności Bożej. Jednakże ten widok lub rozumowa wizja miłującej Matki nie powoduje żadnej szorstkości, liczności ani jakiejkolwiek szkody dla bezpośredniości ducha, lecz dzieje się wręcz przeciwnie z bardzo spokojną prostotą.