Ciągła modlitwa u św. Augustyna
Fra. Jan od św. Brunona, OCD
Kilka lat temu próbowałem przybliżyć niewielką część bogactwa ukrytego w tradycji wschodniego chrześcijaństwa, artykułem Niech dniem i nocą kontemplują prawo Pana i czuwają w modlitwach.1 Moim zamiarem wtedy było wskazanie na jedno z możliwych ujęć ciągłej modlitwy. Tekst, który przedstawiam teraz,2 chce wnieść wkład w ten sam temat, tym razem z perspektywy tradycji zachodniej, a konkretnie z perspektywy jednego z jej najważniejszych przedstawicieli – św. Augustyna. Wierzę, że także dla nas, którzy czerpiemy inspirację zwłaszcza z karmelitańskiej duchowości, może być korzystne głębsze zapoznanie się z duchowym dziedzictwem ojców Kościoła, których dziedzictwo jest bogactwem całego Kościoła, bez względu na różnorodne późniejsze nurty duchowe i szkoły.
W pierwszej części artykułu przedstawiony zostanie rozwój Augustynowego życia modlitwy, w drugiej i trzeciej jego teologiczna refleksja na temat modlitwy.
Święty Augustyn – duchowy autor?
Imię św. Augustyna najczęściej kojarzymy z jego głębokimi filozoficznymi i teologicznymi wglądami. Podczas gdy przez całe stulecia w znacznym stopniu wpływał na teologię i życie duchowe chrześcijańskiego zachodu, dziś bywa przyjmowany z dużą ostrożnością, a czasem nawet odrzucany – ze względu na zbyt pesymistyczne postrzeganie człowieka, które, jak się często wydaje, nie odpowiada dzisiejszemu odczuciu. W niniejszym artykule chcielibyśmy spróbować przedstawić Augustyna przede wszystkim jako człowieka i nauczyciela modlitwy. Choć nie napisał wielu dzieł, które moglibyśmy dziś postrzegać jako czysto „duchową lekturę”, pozostaje jednak jedną z największych postaci zachodniej duchowości. Modlitwa i życie duchowe przenikają jego myślenie, w którym często możemy dostrzegać odbicie jego wewnętrznych zmagań. Wierzę zatem, że głębsze zapoznanie się z Augustynem jako mężczyzną modlitwy może nam pomóc głębiej zrozumieć także niektóre elementy jego teologii. Zanim wejdziemy w okres dojrzałości Augustyna i spróbujemy rekonstrukcji jego wizji „ciagłej modlitwy”, przypomnimy chociaż w skrócie, jak wyglądała modlitwa i życie z wiary tego świętego, zarówno w okresie, który poprzedzał jego definitywne nawrócenie, jak i w okresie po nim, szczególnie w latach kapłańskiej i biskupiej posługi.
Modlitwa w okresie przed definitywnym nawróceniem
Augustynową pierwszą nauczycielką modlitwy była bez wątpienia jego matka Monika.3 Augustyn w Wyznaniach wspomina swoje dziecięce modlitwy: „Tak jako dziecię, zaczynałem do Ciebie wołać, mój pomocniku i moje ucieczko. Rozwiązałeś mój język, abym mógł wołać do Ciebie, choć mały, nie z małą jednak tęsknotą, abym był oszczędzony od nauczycielowych razów.”4 Bezpośredni wpływ Moniki nie trwał jednak zbyt długo. Już po zakończeniu podstawowych studiów w rodzinnym Tagaste odszedł do Mawzaury, oddalonego o dwadzieścia pięć kilometrów, skąd wrócił w 370 roku jako szesnastolatek. Rok później po raz pierwszy wyjeżdża do Kartaginy, aby kontynuować studia w retoryce. Wpływ kultury pogańskiej, będącej treścią jego studiów, ani urok zmysłowości, któremu w tym czasie uległ, nigdy jednak całkowicie nie zatarły z jego serca wspomnienia Boga i pewnego poczucia Jego bliskości, jak sam później wspomina: „Wierzyłem czasem bardziej żywo, czasem słabiej, jednak zawsze wierzyłem, że Ty jesteś i że dbasz o nas, chociaż nie znałem dobrze Twojej istoty, ani drogi, która prowadzi nas z powrotem do Ciebie.”5 Jego serce było jednak rozdwojone między Bogiem a pragnieniem przyjemności, co odzwierciedlało się także w treści jego modlitw, o czym znów sam świadczy: „Ja, nieszczęsny młodzieniec, prosiłem Cię już na początku mojej młodości o czystość, mówiąc: ‘Daj mi czystość i wstrzemięźliwość, ale nie od razu.’ Bałem się bowiem, abyś mnie nie wysłuchał zbyt szybko i nie uzdrowił od choroby mojej żądzy, którą chciałem raczej zaspokoić niż udusić.”6
Augustyn nie był w stanie w pełni uwolnić się od żądzy aż do swojego definitywnego nawrócenia w 386 roku. Jednak już od wieku dziewiętnastu lat to nie żądza determinowała kierunek jego życia. Przeżył w tych latach pierwszy i być może najważniejszy zwrot w swoim życiu, swego rodzaju filozoficzne nawrócenie, które wprowadziło go na drogę poszukiwania prawdy. Wydarzenie to zostało wywołane lekturą Hortensjusza Cicerona, do którego dotarł zgodnie z powszechnym porządkiem studiów: „Ta książka zmieniła moją przychylność, obróciła moje modlitwy ku Tobie, Panie, nadając zupełnie inny kierunek moim pragnieniom i żądniom. Wszystka próżna nadzieja nagle posmakowała mi obrzydliwością, a z niewiarygodnym zapałem serca rozbłysłem po nieśmiertelną mądrość, aby stać się znowu Tobie.”7 Następujące wiele lat trwające przywiązanie do sekty manichejskiej było częścią tego poszukiwania mądrości, bowiem Augustyn był w tym czasie przekonany, że Kościół katolicki nie oferuje odpowiedzi na nurtujące go pytania i że zamiast tego nakłada na wierzących fideizm.8 Dla naszego tematu ważne jest, że Augustyn z pewnością u manichejczyków poszukiwał również głębszego duchowego wymiaru i jakiejś ludzkiej bliskości, którą zdawało się, że trudno znajdował w kartagińskim Kościele, osłabionym schizmą donatystów.
Jednakże z biegiem lat odkrył, że ani manicheizm nie przynosi mu odpowiedzi na jego niepewności, lecz przeciwnie, sam pogrąża się w sprzecznościach, co doprowadziło Augustyna do kolejnego kryzysu, który jednak pomógł mu odkryć jeden z najważniejszych elementów jego wizji chrześcijańskiej modlitwy, a mianowicie własne wnętrze. Opisuje, jaką gorycz i ból sprawiało mu przedtem poszukiwanie prawdy tylko w sprawach zewnętrznych: „Horecznie szukałem źródła zła. Jakie cierpienie związane z tym, co rodziło się w moim sercu, jakie lamenty, Boże mój! Ty byłeś tu, by ich wysłuchać, tylko ja o tym nie wiedziałem. Kiedy szukałem w milczeniu, głośne były przed Tobą lamenty mego serca, które wznosiły się ku Twojemu miłosierdziu. Ty znałeś moje cierpienie, z ludzi nikt. Tylko niewielką część swoich mąk ujawniałem moim najbliższym przyjaciołom. Ale czy mogli w ogóle usłyszeć krzyk mojego ducha, gdyż czas ani słowa nie wystarczyły na jego wyrażenie? Jednak całe jęki mojego serca docierały do Twojego ucha. Przed Tobą była wszelka moja tęsknota, ale światło moich oczu nie było ze mną. Było wewnątrz mnie, ale ja byłem na zewnątrz. Nie było w przestrzeni, podczas gdy ja śledziłem jedynie rzeczy zawarte w przestrzeni. Nie mogłem zaś znaleźć miejsca, gdzie mogłem odpocząć.”9 Bóg nie pozostawił jednak bez odpowiedzi szczerego pragnienia Augustyna po prawdę, i tak jak w wieku dziewiętnastu lat, teraz oświecił go poprzez środek bliski życiu młodzieńca, a mianowicie poprzez pisma nowoplatoników, zwłaszcza Plotyna i Porfiriusza: „Upomniany tymi książkami, wszedłem do mojego wnętrza. Mogłem to uczynić, ponieważ Ty stałeś się moim pomocnikiem. Wszedłem i ujrzałem okiem mojej duszy i ponad moim rozumem niezmienne światło.”10 Nie było to już światło zawarte w samych książkach, które dotknęło Augustyna. Książki były tylko środkiem, ale światłem był sam Bóg, który przebywa „ponad” człowiekiem, ale człowiek poznaje Go w samym sobie. Augustynowi została zasygnalizowana droga do prawdy, która jest osobista i która pozwala sama sobie odpoczywać. W kolejnych latach zaczynał stopniowo dostrzegać, że ta prawda jedyna może napełnić życie człowieka: „Stworzyłeś nas, Boże, dla siebie i niepokojne jest nasze serce, dopóki nie znajdzie odpoczynku w Tobie.”11
Nowoplatonizm i antyczna filozofia w ogóle odegrały w życiu Augustyna rolę swego rodzaju „Starego Testamentu”. Jednakże trzeba było uczynić jeszcze decydujący krok, krok ku Chrystusowi. Augustyn zdawał sobie sprawę z wielu podobieństw, ale i różnic między filozofią a ewangelium. Najważniejszą różnicą była obecność lub nieobecność „szaleństwa krzyża”: „(W książkach platoników) czytałem, choć nie tymi słowami (...): Na początku było Słowo, i to Słowo było u Boga, i to Słowo było Bogiem (Jan 1,1). (...) Nie stoi jednak w nich, że Słowo stało się ciałem i przebywało między nami (Jan 1,14). (...) Ani że poniżył samego siebie, stał się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci na krzyżu“ (Flp 2,7).12 Różny był też efekt, jaki lektura wywoływała w duszy Augustyna. Podczas gdy pisma nowoplatoników prowadziły go do pychy, słowa Pisma prowadziły do pokory: „Mówiłem jak znawca, ale gdybym był w Chrystusie, naszym Odkupicielu, nie szukałbym drogi do Ciebie, zginąłbym w tej wiedzy.”13 (...) „Znalazłem także, że to, co prawdziwego przeczytałem w książkach platoników, jest tutaj (w Nowym Testamencie), dzięki Twojej łasce powiedziane tak, aby ten, kto widzi, nie chlubił się, jakby nie otrzymał (1 Kor 4,7).”14
Nawrócenie i chrzest
Momenty definitywnego decyzji o podążaniu za Chrystusem są w Wyznaniach opisane w ósmej księdze. Tak jak w poprzednich przełomowych okresach życia Augustyna, to znów była książka, która wywołała dalszy proces, tym razem był to Żywot św. Antoniego Egipskiego autorstwa św. Atanazego.15 Z tą książką Augustyna i jego przyjaciela Alipiusza zapoznał Pontycjan, pochodzący z Afryki, który pełnił służbę na dworze cesarskim.16 Uważam, że cała ta pasja dotycząca nawrócenia jest w rzeczywistości modlitwą. Jest dialogiem z Bogiem, który najpierw przemawia przez biografię św. Antoniego, a później przez znaki,17 które Augustyna odsyłają do Pisma Świętego. Sam Augustyn odpowiada głębokim badaniem sumienia i następnym zdecydowaniem się na prawdę, która teraz stała się mu jasna.
„Nastał dzień, w którym stałem nagi przed sobą, a moje sumienie mówiło mi: Gdzie jest twoja wymowność? Mówiłeś, że odrzucasz opuścić wszelką marność z powodu niepewności co do prawdy. (...) Co wszystko mi nie wyliczano? Jakimi ranami nie biczowałem swojej duszy, aby podążała za mną w moim dążeniu, aby kroczyć w twoich śladach! (...) Wszystkie zarzuty zostały obalone. Nie zostało nic, tylko milczący lęk. Jak śmierci (moja dusza) bała się, że zostanie wyrwana z nurtem złego nawyku, którym się osłabiała aż do śmierci.”18 Jednak w tym momencie jakby do Augustyna przemówiła sama wstrzemięźliwość, która odkryła mu swoje tajemnice: „Miałem wrażenie, że z uśmiechem na ustach, który był zarówno szyderstwem jak i zachętą, mówi: Nie mógłbyś i ty czynić tego, co czynią ci mężczyźni i kobiety? Czy mają oni siłę w sobie samych, czy w Panu, swoim Bogu? Pan, ich Bóg, daje mi ich. Dlaczego polegasz sam na sobie, skoro nie ma na to żadnej nadziei? Rzuć się z pełnym zaufaniem do Boga. On nie ustąpi, abyś upadł.”19 Moment, który ostatecznie zaszczepił w Augustynie odwagę do podążania za Chrystusem, był wydarzeniem mającym miejsce po już wspomnianym wezwaniu „weź i czytaj”: „Z sąsiedniego domu usłyszałem głos jakoby chłopca lub dziewczyny, który śpiewał i powtarzał: Weź, czytaj! Weź, czytaj!”20 Dlatego przeczytał stronę z Pisma, którą przypadkowo otworzył: „Nie w hulaszczeniu i pijaństwie, w niemoralności i rozwiązłości, nie w waśniach i zazdrości, ale przyobleczenie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie stosujcie się do ciała w jego pożądaniach (Rzym 13,13).” Dalej nie musiał czytać, „nie było to potrzebne. Bo gdy tylko przeczytałem to zdanie, światło pewności przeniknęło moje serce i wszystkie ciemności wątpliwości rozwiały się.”21
Jeśli nie liczyć dzieciństwa, śledziliśmy dotychczas Augustyna, który modlił się raczej implicitnie, jeszcze nie w pełni świadomie i z zaangażowaniem.22 Teraz zaczyna się epoka, trwająca przez resztę jego życia, w której całkowicie świadomie poświęci modlitwie określoną część dnia, w której modlitwa stanie się częścią jego intelektualnego życia i poszukiwania mądrości, a także gdzie będzie teologicznie rozważał pytania związane z modlitwą. Pierwszym „przystankiem” na tej drodze życia był jego pobyt w Cassiciacum, gdzie przygotowywał się do chrztu i równocześnie z przyjaciółmi, matką i synem zajmował się filozofią i modlitwą. Tu dzień zaczynał i kończył, Augustyn sam zwykle poświęcał połowę nocy na rozmyślanie.23 Bogatym źródłem, z którego czerpał swoje życie duchowe w tym czasie, były psalmy, które kierowały jego życiem ku Bogu i dawały pocieszenie: „Jakimi okrzykami zwracałem się do ciebie, mój Boże, kiedy czytałem psalmy Dawidowe, te pieśni wiary, głos pobożności, tak różne od pychy myślenia. (...) W najbardziej tajnej izbie mojego serca (...), po tym, jak się Tobie zwierzyłem, zacząłem rozmyślać o moim odnowieniu. I tu dałeś mi po raz pierwszy zakosztować swojej słodyczy i włożyłeś radość do mego serca. Rozwiązałem w radości, gdy wewnętrznie pojmowałem prawdy, które czytałem. Nie chciałem już pomnażać dóbr ziemskich, pożerać ich i pozwalać się nimi pochłaniać, podczas gdy znalazłem w Twojej wiecznej prostocie inne ziarna, wino i olej.”24 Życie na Cassiciacu również definitywnie połączyło Augustyna z jego matką, św. Moniką, która dzięki swojej mądrości wynikającej z wielu lat praktyki życia chrześcijańskiego uzupełniała i potwierdzała to, o czym myśleli Augustyn i jego towarzysze w filozoficznych dyskusjach.
Po okresie duchowej przygotowania na Cassiciacu Augustyn powrócił do Mediolanu, gdzie przyjął w Wigilię Paschalną z 24 na 25 kwietnia 387 roku chrzest z rąk św. Ambrożego.25 Ostatecznie rozstał się z życiem w grzechu i znowu zakosztował dotyków łaski: „Zostaliśmy ochrzczeni i zniknął wszelki niepokój, który w nas wywoływało nasze poprzednie życie. W tych dniach nie mogłem nasycić się rozmyślaniem o wielkości i głębokości planów zbawienia, które masz z ludzkością. Wylewałem wiele łez, gdy słuchałem hymnów i pieśni, które brzmiały w Twoim domu! (...) Ich słowa wnikały do moich uszu, wprowadzały prawdę do mego serca i wywoływały gorącą pobożność.”26
Grupa, która wokół Augustyna się utworzyła i spędziła kilka miesięcy na Cassiciacu, pragnęła kontynuować wspólne życie. Najlepiej realizowalny plan wydawał się być w Afryce, dlatego zdecydowali się na odejście z Mediolanu i osiedlenie się w rodzinnym Tagaste Augustyna. Jeszcze przed tym, konkretnie podczas oczekiwania na statek w Ostii niedaleko Rzymu, miały miejsce dwa ważne dla Augustyna wydarzenia. Po pierwsze jego ekstaza (ekstaza) w towarzystwie świętej Moniki. Miała miejsce podczas wspólnej rozmowy obojga świętych na temat wiecznej błogości i na krótki czas dany im było doświadczyć czegoś z tego, o czym wspólnie rozmawiali.27 Drugim ważnym wydarzeniem była śmierć Moniki kilka dni po tym wytrąceniu, które głęboko dotknęło Augustyna.28 Ponieważ wspomniana ekstaza ma duże znaczenie dla nauki świętego na temat modlitwy, jeszcze do niej wrócimy w związku z rozważaniami na temat ciągłej modlitwy.29
W latach kapłańskiej i biskupskiej służby
Wspólnota Augustyna najpierw osiedliła się w Tagaste. Possidiusz30 przedstawia główny cel tego sposobu życia słowami vivere Deo, czyli życie prowadzone w pełni dla Boga i w Bogu, podczas gdy sam Augustyn określeniem deificari in otio, które moglibyśmy swobodnie przetłumaczyć jako dążenie do zjednoczenia z Bogiem w spokoju kontemplacyjnego życia. Nie wyłączał on całkowicie aktywności apostolskiej, gdyż gdy sława Augustyna rozszerzyła się na tyle, że życie to wydawało się trudne, udał się w celu poszukiwania schronienia dla wspólnoty do Hippo (swojego przyszłego biskupiego miejsca pracy). Tam jednak, jakby przymusowo, dzisiaj już trudno w to uwierzyć, został wyświęcony na kapłana.31 Ani po kapłaństwie, ani po późniejszym biskupim święceniu nie zamierzał jednak rezygnować z monastycznego życia. Sam stary biskup Waleriusz, światło Augustyna, obdarował go ziemią, aby mógł kontynuować swój projekt wspólnotowego życia. W Hippo stopniowo przekształciła się odrębna forma życia monastycznego: klasztor kleryków, którzy dążyli do zjednoczenia życia modlitwy z apostolską i duszpasterską działalnością.32 O sposobie życia modlitwy w tym okresie możemy pośrednio wnioskować przede wszystkim na podstawie refleksji Augustyna na temat tego tematu. Reguła, która z pewnością czerpie z życia, jakie się w tym domu prowadziło, jest zwięzła, jednak odnosi się do konieczności modlitwy zarówno wspólnotowej, jak i osobistej: „Nieustannie dążcie do modlitwy w czasie ustalonym do tego. Oratorium niech służy tylko celowi, dla którego zostało wzniesione i które dało mu również imię.33 „Bo gdyby ktoś chciał w wolnym czasie modlić się także poza ustalonymi godzinami, nie może być mu w tym zabraniane przez tego, kto chciałby oratorium używać do innych celów.”34
Dość obszernie Possidiusz opisuje ostatnie miesiące życia Augustyna, którym poświęca niemal jedną trzecią swojego życiorysu. Oprócz relacji dramatycznych wydarzeń związanych z najazdem barbarzyńców, którzy oblegali miasto, w którym umierał święty, opisuje również jego modlitwę oraz pokutowanie, które w ostatnich dziesięciu dniach poświęcił całkowicie czas: „Podczas swojej ostatniej choroby (...) kazał sobie napisać pokutne psalmy Dawidowe, a podczas leżenia na łożu, patrzył na te kartki umieszczone na przeciwnej ścianie, czytał je i wciąż gorzko płakał (...) Dziesięć dni przed swoją śmiercią prosił nas obecnych, aby nikt nie wchodził do jego pokoju poza godzinami, kiedy przychodzili go odwiedzać lekarzeczy też kiedy przynoszono mu jedzenie. Jego wola była szanowana i cały ten czas poświęcił modlitwie.”35