Nowy początek

Nasz Bóg jest Bogiem nowych początków. Każdy z nas zna to ze swojego własnego duchowego doświadczenia. Dla Karmelu w naszej ojczyźnie nowe początki są wręcz charakterystyczne.

Karmelici po raz pierwszy pojawiili się u nas dzięki Karolowi IV, który zaprosił ich do Pragi na pamiątkę swojej koronacji na króla Czech. Było to w roku 1347. Kościół i klasztor został zbudowany na Nowym Mieście i poświęcony Pannie Marii Śnieżnej. Karol IV miał zapewne na myśli największą mariacką bazylikę w Rzymie o tej samej nazwie, dlatego również miał przewyższać swoją wielkością inne praskie kościoły. Udało się jednak wybudować tylko prezbiterium, które dzisiaj służy jako kościół. Był to obiecujący początek. W czasie wojen husyckich jednak praski klasztor został zniszczony (1419), tachowski spalony (1427), a w czasie reformacji wszystkie klasztory karmelitańskie u nas zostały rozwiązane (Praga r. 1543).

W r. 1624 Karmel u nas zaczął na nowo. Bracia bosi otrzymali kościół P. Marii Zwycięskiej na Małej Stranie. W tym czasie do Pragi powrócili również nasi bracia. Ponieważ u P. M. Śnieżnej byli już franciszkanie, dostali kościół św. Wacława. Życie zakonne u nas kwitło aż do przybycia Józefa II, który w r. 1782 zlikwidował wszystkie klasztory, które według oświeceniowego racjonalizmu nie były użyteczne dla państwa.

Musiał minąć więcej niż sto lat, zanim karmelici po raz kolejny przybyli do Czech. Na zaproszenie biskupa brneńskiego Huyna przybyli 1. 7. 1908 z Austrii do Kostelnego Vydří. W roku 1915 w Vydří było 13 braci (z tego 6 kapłanów). W tym czasie mieli również w zarządzie pobliską parafię Cizkrajov z pielgrzymkowym kościołem Monserrat. W r. 1920 niemieccy karmelici musieli wrócić do Austrii. Od r. 1950, po internowaniu zakonnych braci, w Vydří pozostał tylko P. Melichar Karásek jako proboszcz, który w r. 1985 zmarł i nie doczekał się odnowy Karmelu u nas.

Ostatni nowy początek był niepozorny jak ziarno, które kiełkuje w ziemi. Aż do listopada 1989 oficjalnie u nas był tylko jeden karmelita: P. Metody František Minařík. Przede wszystkim jemu zawdzięczamy to, że Karmel u nas nie przestał żyć nawet w czasie ucisku Kościoła. Bóg użył go jako korzenia, z którego wyrósł nowy pęd. Jesteśmy w porównaniu z innymi zakonami jedną małą wspólnotą. Zaczynamy niemal z niczego. Z jednego ojca jednak przez kilka lat jest tu 16 braci, co uważamy za nowy Boży początek.