Z katechezy Benedykta XVI. z 2 lutego 2011 roku opracował ks. David Vopřada
Dla uczestników generalnej audiencji 2 lutego tego roku Papież przygotował małą niespodziankę. Zakończył serię przemówień o średniowiecznych postaciach teologów i kobiet, aby wykładem o kolejnej kobiecie rozpoczął serię poświęconą nauczycielom Kościoła. Poprzeczkę ustawił bardzo wysoko, bowiem poświęcił się świętej, „która stanowi jeden z szczytów chrześcijańskiej duchowości wszystkich czasów” – świętej Teresie od Jezusa, znanej również jako Teresa z Ávili. Wiele jej rad i spostrzeżeń to doskonały wkład w życie. Na kilka z nich, inspirowany papieskim przemówieniem, zwrócę uwagę.
Nie ma chyba potrzeby ponownie przedstawiać życiorysu Teresy de Cepeda y Ahumada, urodzonej w kastylijskim mieście „śpiewów i świętych”, i wspominać jej dziecięcych ucieczek, prowadzonych pragnieniem dojść do męczeństwa i „ujrzeć Boga”. Jak sama opowiada, już małe dziecko może zrozumieć podstawową prawdę o świecie, „którą Teresa zawarła w dwóch podstawowych zasadach. Otóż z jednej strony „fakt, że wszystko, co należy do tego świata, mija”, a z drugiej strony poznanie, że tylko Bóg „jest na wieki, na wieki, na wieki”.
Ten sam temat powraca w słynnej poezji
| Nada te turbe; nada te espante; todo se pasa; Dios no se muda, la paciencia todo lo alcanza. Quien a Dios tiene, nada le falta. Sólo Dios basta. |
Nic ať tě nezmate, nic ať tě neděsí. Všechno pomíjí, Bůh se nemění, trpělivost docílí všeho. Tomu, kdo má Boha, tomu nic nechybí. Bůh sám stačí! |
Papież mówił dalej o podstawowych momentach życia Teresy: o jej wejściu do Karmelu, o życiu zakonnym i jego trudnościach, o mistycznym doświadczeniu z Chrystusem obecnym w jej wnętrzu, o rodzącej się myśli reformy zakonu karmelitów i zakładania pierwszych reformowanych klasztorów, o spotkaniu ze św. Janem od Krzyża, krótko mówiąc, o życiu pełnym aktywności, które zakończyło się w nocy z czwartku 4 na piątek 15 października 1582 roku (naprawdę, Teresa umiera zaledwie kilka godzin po tym, jak wszedł w życie kalendarz gregoriański), po tym, jak z jej ust wydobyły się ostatnie dwa zdania: „Umieram na końcu jako córka Kościoła” oraz „Już nadeszła, mój Oblubieńcze, chwila, kiedy się ujrzymy”. Została beatyfikowana w roku 1614, a już w roku 1622 kanonizowana.
W roku 1970 Papież Paweł VI ogłosił ją nauczycielką Kościoła. Teresa jest nauczycielką, która nie przeszła „akademickiego kształcenia”, ale wiedziała, że od „teologów, autorów książek i duchowych nauczycieli” może się wiele nauczyć. Chociaż w swojej nauce czerpała przede wszystkim z „tego, co osobiście przeżyła, lub co zaobserwowała w doświadczeniach innych”, uczyła się również od „świętych” swojej epoki poprzez przyjaźnie z nimi, a także „czytanie ojców Kościoła: świętego Hieronima, świętego Grzegorza Wielkiego i świętego Augustyna.” W jej pismach ta inspiracja jest widoczna, a ja muszę powiedzieć, że patrologowi czyta się Teresę naprawdę dobrze – jej pisma stanowią dla niego znaną okolicę.
Święty Ojciec w swoim przemówieniu krótko scharakteryzował jej dzieła, w których święta zostawiła swoje doświadczenie, ucząc innych tego, co sama się nauczyła (w tym także przypomina świętemu Ambrożemu, którym zajmuję się w swoich studiach patrystycznych). Przypomniał przy tym szczególnie jej słynne porównanie: serce jako zamek w wnętrzu, w którego centrum, w siedmiu izbach, przebywa poszukiwany i oczekiwany Oblubieniec, Chrystus.
Jednak interesująco będzie zatrzymać się nad punktami, które w nauce Teresy podkreślił Benedykty XVI. Jak każdy, kto spotkał się z duchowością karmelitańską i terezińską, również on zmagał się z tym, jak ją streścić w zaledwie kilku słowach.
Usiłował ją uchwycić w następujący sposób:
- Święta Teresa uważa „za podstawę całego życia chrześcijańskiego” cnoty ewangeliczne:
- zwłaszcza rezygnację z dóbr materialnych, czyli ewangeliczne ubóstwo” – to nie dotyczy tylko zakonników czy karmelitów, ale „wszystkich nas”;
- „wzajemną miłość jako istotny element wspólnotowego i społecznego „życia” – choć Teresa jest osobą tak wysoko kontemplacyjną, będzie swoim siostrom polecać raczej Martę niż Marię z ewangelijnej opowieści Łukasza (12, 38–44);
- „pokorę jako miłość do prawdy” – nie fałszywe poczucie, że nie jestem „do niczego”, ale poznanie piękna i słabości człowieka; serce ludzkie dla niej będzie wspaniałym diamentem, a jednocześnie niczym w porównaniu z Bogiem, który jest jedyny i najwyższy;
- „decydowanie jako owoc chrześcijańskiej odwagi” – znowu: ta kontemplacyjna kobieta nie siedzi niezadowolona i bezczynnie w ukryciu, ale przeprowadza reformę zakonu i Kościoła, zaczynając od samego wnętrza;
- „teologalną nadzieję, którą opisuje jako żywą wodę”;
- „Nie zapomina jednak również o ludzkich cnotach: uprzejmości, szczerości, łagodności, grzeczności, radosnego ducha, szlachetności.”
- „Święta Teresa wzywa do głębokiej harmonii z wielkimi postaciami biblijnymi oraz do słuchania Bożego Słowa. Czuje się z nimi spokrewniona przede wszystkim z Oblubienicą z Pieśni nad Pieśniami oraz z apostołem Pawłem, a także oczywiście z cierpiącym Chrystusem i z Jezusem w Eucharystii.”
- „Święta podkreśla również znaczenie modlitwy; modlitwa – mówi – to „przyjacielska rozmowa z Tym, o którym wiemy, że nas kocha” (Życie 8, 5).” Ta definicja modlitwy zaskoczyła wielu, którzy otworzyli Katechizm Kościoła Katolickiego i znaleźli to tam cytowane. Jak przypomniał papież, nie jest to tylko jej wynalazek, ale Teresa stoi w nurcie najlepszej tradycji teologicznej, nie staje się tylko nauczycielką, ale – podobnie jak św. Ambroż, z którym w aspekcie życia duchowego jest bardzo bliska – osobą, która wprowadza w tajemnicę, czyli prowadzi do mistagogii.
Wspomniana myśl świętej Teresy jest zgodna z definicją teologalnej miłości, którą podaje święty Tomasz z Akwinu: miłość to „amicitia quaedam hominis ad Deum”, czyli pewien rodzaj przyjaźni człowieka z Bogiem, który swoją przyjaźń zaoferował człowiekowi jako pierwszy; inicjatywa pochodzi od Boga (por. Summa Theologiae II-II, 23,1).
„Modlitwa to życie i rozwija się stopniowo oraz równocześnie z wzrostem życia chrześcijańskiego: zaczyna się modlitwą ustną, następnie przechodzi do wnętrza w medytacji i skupieniu, aż dochodzi do jedności z miłością z Chrystusem i z Najświętszą Tronice. Przy tym oczywiście nie chodzi o rozwój, w którym przejście na wyższy stopień oznacza porzucenie wcześniejszego typu modlitwy, ale raczej o stopniowe pogłębianie relacji z Bogiem, który przenika całe życie. Zamiast pedagogiki modlitwy Teresa przedstawia jej autentyczną „mistagogię”. Czytelników swoich dzieł uczy modlitwy tak, że modli się razem z nimi; często przerywa swoje opowiadanie lub wyjaśnienie i przechodzi do modlitwy.” - „Innym temat, który jest drogi tej świętej, to centralne miejsce ludzkiego oblicza Chrystusa. Dla Teresy życie chrześcijańskie to bowiem osobista relacja z Jezusem, kulminująca w jedności z Nim poprzez łaskę, miłość i naśladowanie. Stąd płynie znaczenie, jakie Teresa przypisuje rozmyślaniu o cierpieniu Pana oraz o Eucharystii, jak również o obecności Chrystusa w Kościele, która jest dla każdego wierzącego jądrem liturgii. Święta Teresa żyje bezwarunkową miłością do Kościoła. Okazuje żywe „sensus ecclesiae” (wrażliwość na Kościół) wśród podziałów i konfliktów w Kościele swojego czasu. Reformuje zakon karmelitów mając na celu lepsze służenie i lepsze bronienie „świętego katolickiego kościoła rzymskiego” i jest gotowa oddać za niego swoje życie (por. Życie 33,5).”
- Ostatnim aspektem nauki terezińskiej, na który papież zwrócił uwagę, jest „dopełnienie (biblijnie mówiąc: nowe niebo i nowa ziemia) jako oczekiwanie całego życia chrześcijańskiego i jego ostateczny cel.” Święta ma bardzo jasne wyobrażenie o „pełni” Chrystusa, do której chrześcijanin powinien dążyć. Na zakończenie Zamku wewnętrznego Teresa opisuje w ostatniej „izbie” tę pełnię, zrealizowaną poprzez przebywanie Trójcy w duszy, jedność z Chrystusem przez tajemnicę jego człowieczeństwa.
Wyłożone punkty tej nauki są według papieża na tyle inspirujące, że o Teresie można mówić jako o „prawdziwej nauczycielce życia chrześcijańskiego dla wierzących wszystkich czasów.” Ktoś mógłby jednak uznać to określenie za pochopne. Jak taka głęboka mistyczka – znana szerokiej publiczności zapewne tylko z Ekstazy św. Teresy Berniniego w kościele S. Maria della Vittoria w Rzymie (w którego zakrystii czeski odwiedzający zachwyci się panoramą bitwy na Białej Górze) – może dotrzeć do człowieka dzisiejszych czasów, którego wielu uważa za ubogiego w wartości duchowe? Według papieża jest zupełnie na odwrót: Teresa jest nauczycielką życia duchowego w dzisiejszych czasach bardzo odpowiednią. Dlaczego? Uczy nas mianowicie, jak „być nieustannymi świadkami Boga”, jak pisać swoją „własną biografię” jako „książkę czynów Pana miłosierdzia”. Teresa uczy, jak być świadkami „Bożej obecności i działania, uczy nas rzeczywiście odczuwać pragnienie Boga, które jest w naszym sercu, pragnienie ujrzenia Boga, szukania Boga, rozmowy z Nim i bycia Jego przyjaciółmi. To przyjaźń jest dla nas wszystkich niezbędna i musimy ją szukać dzień po dniu na nowo.”
To właśnie to pragnienie stawania się świadkami „Bożej obecności i działania” prowadzi także nas, zabieganych i śpieszących ludzi dzisiaj, do tego, „abyśmy każdego dnia poświęcali właściwy czas na modlitwę, otwartość na Boga, na drogę poszukiwania Boga, abyśmy Go ujrzeli, abyśmy znaleźli Jego przyjaźń i tym samym prawdziwe życie.” W końcu avilska święta może być dla nas doskonałym przykładem: trudno sobie wyobrazić bardziej czynnego człowieka, a jednocześnie żyła głęboko kontemplacyjnie. Modlitwa, jaką przeżywała i jakiej również św. Teresa uczy, umożliwia człowiekowi zejście do rdzenia własnej egzystencji i odnalezienie jej. Jak zauważa papież, „wielu z nas powinno bowiem powiedzieć, że „nie żyję, naprawdę nie żyję, ponieważ nie żyję istotą własnego życia”. Czas modlitwy dlatego nie jest czasem utraconym, ale czasem, w którym otwiera się droga życia, na której przyswajamy od Boga gorącą miłość do Niego, do Jego Kościoła oraz konkretną miłość do naszych braci.” Ostatecznie to także kładła na sercu swoim siostrom Teresa, gdy za wzór życia kontemplacyjnego dawała czyniącą Martę z epizodu w ewangelium Łukasza.
To zachęta do modlitwy, która może być inspirująca dla każdego z nas, nawet obecnie. Może wtedy mniej będziemy narzekać na ludzi oraz na Kościół i świat wokół nas, stękać czy przeklinać, ale zaczniemy ich bardziej kochać! To jest w końcu jedyna droga do reformy Kościoła – to już wypróbowała święta Teresa z Ávili. Jej recepta się sprawdziła. Nie ma powodu, dla którego nie mogłaby „działać” także w naszym codziennym życiu w dzisiejszych czasach.
Czeski przekład całego tekstu przemówienia Benedykta XVI.
można znaleźć na stronach www.radiovaticana.cz w dziale Generalna audiencja.