»Nauka« św. Marii Magdaleny de’ Pazzi (1/6)

Beránek zabitý, ale živý a oslavený...Boża miłość do człowieka przed i po wcieleniu różni się jak światło od ciemności

Święta Maria Magdalena de’ Pazzi (1566–1607) nie zostawiła nam spójnej nauki o swoim życiu duchowym, ponieważ swoją duchowość bardziej żyła i doświadczała, niż systematycznie reflektowała. Niemniej jednak w zapisach o jej ekstazach zawarta jest faktycznie cała jej nauka. (1)

Oś jej nauki stanowi tajemnica wcielonego Słowa, Jezusa Chrystusa, szczególnie jego cierpienie, symbolizowane jego krwią, którą przelał za zbawienie świata. Beránek zabity, ale żywy i osławiony jest teraz w łonie Ojca w zjednoczeniu z Duchem Świętym, a jego krew stąd za pomocą dwunastu źródeł (2) wylewa się na świat i całkowicie go przekształca. Dziś powiedzielibyśmy, że centralnym dla niej była tajemnica paschalna.
Na początku, poza czasem, Słowo było w Bogu połączone z Ojcem i Duchem Świętym w Najświętszej Trójcy, w owej nieskończonej otchłani miłości, w płonącym ogniu, w którym Boskie Osoby nawzajem przekazują sobie swoje nieskończone bogactwa w nieskończonej błogości. Tutaj jednak umilkną ludzkie słowa, pozostaje tylko zdumienie i podziw.

„Własne Boże istnienie” jest miłością. „Boże, Ty czynisz to, czym jesteś, nie można tego lepiej wyrazić”, woła święta. Wszystko jest „opera d‘amore” – dziełem miłości. Ojciec, Syn i Duch Święty nie mogli zatrzymać swej nieskończonej mocy, mądrości i dobroci w sobie, „byli zmuszeni” stworzyć świat. Stworzenie ma początek i cel w przepełniającej Bożej miłości.
Człowiek jednak całkowicie nie spełnił Bożych zamierzeń względem siebie. Aktem pychy zniszczył „swoją wielkość, wzniosłość i piękno” i stał się niezdolny do przyjęcia boskich darów. Tu jednak w Trójcy powstał „nowy ład pokory i miłości”, aby odkupić świat poprzez wcielenie Słowa.

Św. Maria Magdalena, wraz z innymi mistykami, wielokrotnie powtarza, że Słowo wcieliłoby się, gdyby człowiek nie zgrzeszył. Bóg Ojciec mówi jej w ekstazie:
„Gdyby Adam nie zgrzeszył, wprowadziłbym cię do nieba i Słowo by się wcieliło, ale wtedy zyskałoby tylko chwałę, a nie zwycięstwo. A chwała, którą bym dał wam, byłaby częściowo od was, gdybyście nie popełnili grzechu, kiedy stworzyłem was ze swobodną wolą. Chwała, którą bym wam dał, różniłaby się od tej, którą wam daję teraz, jak różni się stworzenie ode mnie. O córko, jak wielka jest chwała, którą wam daję.”

Ale po grzechu Syn Boży wziął na siebie nasze słabości. Przyszedł „ricreare la già creata creatura” – na nowo stworzyć już stworzone stworzenie. Dobrowolnie zniszczył samego siebie (3), aby odkupić człowieka, który sam siebie zniszczył swoją pychą. Jedynym powodem jego przyjścia była jego miłość, która doprowadziła go aż do „szaleństwa krzyża”, że aż „zapomniał o swojej mądrości”. Wciąż powracają u niego słowa „poniżenie”, „bieda”, „pokora”, „cierpienie”. Magdalena szczególnie podkreśla cierpienie, które Jezus przeżywał w swoim wnętrzu. Syn odkupił nas poprzez swoje człowieczeństwo, które jest „Bożym przybytkiem”, „drzewem życia i nie śmierci”, mostem, drabiną, statkiem, drogą, doskonałym narzędziem naszego zbawienia; kto przez niego nie przejdzie, nie osiągnie zbawienia. On jest jak „złodziej”, który odbiera Ojcu bogactwo i daje je ludziom, a diabłowi odbiera dusze, które były jego łupem; jest jak „władca”, który „pokonał swojego Ojca, aby z nami zawrzeć pokój”; jako „kowadło” pomiędzy gniewem wiecznego Ojca a naszymi grzechami.

Dzieło na nowo-stworzenia Krwi Chrystusa wyniosło człowieka ponad pierwotną sprawiedliwość, a nawet ponad anioły. Boża miłość do człowieka przed i po wcieleniu „różni się jak światło od ciemności”. Dusza zdobywa tę wielkość poprzez naśladowanie Jezusa, który jest „księgą życia”. Jej podobieństwo do Boga jest bezpośrednio proporcjonalne do tego, jakie ma z Chrystusem, człowieczeństwo Jezusa jest dla niej „drogą do Ojca”.

Chrystusowe człowieczeństwo, które zostało tak poniżone, Ojciec wywyższył i osławił, wprowadził je aż na tron Najświętszej Trójcy i do swojego łona, dał mu miejsce po swojej prawicy i wszelką moc na niebie i na ziemi. To człowieczeństwo jest nadal naszym pośrednikiem „u tronu” Bożego.

To osławione człowieczeństwo Jezusa ma także – według Magdaleny – moc posyłania Ducha Świętego, który został obiecany i który go wciąż napełniał. Teraz stopniowo dochodzi do przemiany całego ludzkości, staje się „chrystusowe” – według terminu „rendere cristica”, którego używa święta. Dzieło Ducha Świętego (stopniowo odnawia i) odnowi cały wszechświat.

(1) Kiedy w roku 1584 – niecałe dwa lata po jej wejściu do klasztoru karmelitek we Florencji – zaczęła mieć ekstazy, jej spowiednik polecił, aby siostry zapisywały wszystko, co się przy nich dzieje i co w nich mówi, aby ustalić, czy są autentyczne i pochodzą od Boga. Siostry to wiernie robiły, i tak powstał cenny dokument, który został po raz pierwszy wydany w latach 1960–1966 w siedmiu tomach, z okazji 400. rocznicy narodzin świętej.
(2) Por. Zj 22,1–2.
(3) Por. Flp 2,6–11.

(Według maszynopisu o. Metodego Minaříka, OCarm.: Święci Karmelu; redakcyjnie opracowane)


1 2 3 4 5 6
Święty Józef, opiekun Kościoła

Święty Józef, opiekun Kościoła

W każdym świętym wypełnia się inna strona nieprzebranych bogactw Chrystusa. Z tym związany jest fakt, że poszczególni święci są wzywani w różnych potrzebach. Wyjątkowe miejsce wśród świętych zajmuje św. Józef. Jego związek z Chrystusem był bowiem, po Maryi, najściślejszy. Jezus stał dosłownie w centrum całego jego życia i starań. Dlatego jego wstawiennictwa mają taką moc i zasięg. Jak za życia był opiekunem Świętej Rodziny, tak w chwale jest opiekunem całego Kościoła.

Ukrytość

Józef jest świętym, który dobrowolnie staje się mężczyzną w cieniu Jezusa i Maryi. Jedynymi informacjami, które o nim mamy, są niezbyt szczegółowe miejsca w ewangeliach. Ale dla Józefa to „milczenie” jest typowe.

Na czym zatem polega tajemnica świętości Józefa?

Przede wszystkim w całkowitym poświęceniu jakichkolwiek własnych planów woli Bożej. Dla dojrzałego mężczyzny, który na pewno miał jakieś wyobrażenia o swoim życiu, nie mogło być prosto całkowicie zrezygnować z własnych planów. Całe życie Józefa to nieustanne wyjście z utartych kolei. Zawsze być otwartym na Boże natchnienie, nie osiedlać się nigdzie, nie szukać żadnego swojego planu.

Józef jest postacią starotestamentową (por. rodowód u św. Łukasza i Mateusza). Dla Żydów dowodem Bożego błogosławieństwa była wielka rodzina, jej materialne zabezpieczenie, pewien dobrobyt (por. np. Ps 126, 127). Na tym tle musimy zrozumieć wielkość ofiary Józefa. Musiał przyjąć zupełnie inne pojęcie życia. W pewnym sensie właściwie „wyszedł, oddzielił się” od swojego narodu, chociaż w pełni nawiązuje do wszystkich tradycji. Jest zapowiedzią wypełnienia i przekroczenia Starego Testamentu. Zachowuje wszystkie przepisy i przykazania (por. Łk 2), lecz jednocześnie na swoim własnym istnieniu jest nieustannie konfrontowany z tym, że w wydarzeniach, których jest świadkiem, są one przekraczane. Nie w sposób rewolucyjny, zniszczeniem, ale w ukryciu, w życiu Jezusa Chrystusa. Józef jest wzywany, aby żyć w pełni obecnością, bez roszczenia sobie prawa do ukrycia się w utartych zwyczajach i bez roszczenia sobie prawa do zrozumienia czegokolwiek, co przyniesie przyszłość. Czasem Józefa jest Jezus Chrystus. Józef z dużym prawdopodobieństwem nie był świadkiem żadnego z cudów Jezusowych. Do pełnienia woli Bożej prowadziła go jedynie całkowita ufność.

Odpowiedzialność

Józef jednak nie jest tylko tym, kto ciągle coś traci i z czegoś rezygnuje. W przeciwnym razie nie byłby świętym, ale rezygnującym płaczkiem. Józef z głębi serca dostrzega, że za to wszystko otrzymuje znacznie więcej – miłość do Maryi i Jezusa. Jego życie ma sens tylko w odniesieniu do nich.

Nie oznacza to jednak, że Józef był jakimś słabym, uległym człowiekiem w cieniu. Wręcz przeciwnie, on przecież w porządku tego świata reprezentuje Jezusa jako Ojca. Służy Mu również swoją ojcowską autorytetą. Rzeczywiście, wewnętrzne tajemnice ludzkiego zbawienia, tajemnice, w których Maryja miała wewnętrzny udział, są powierzone opiece człowiekowi – Józefowi. Słowo Boże jest w szczególny sposób zdolne przekształcać świat, a zarazem być całkowicie cichym i zależnym od nas. Józef pokazuje, że za zbawienie, które otrzymujemy jako dar, jesteśmy osobiście odpowiedzialni. My także musimy chronić Jezusa – Słowo Boże w nas przed atakami nas samych i naszego otoczenia. Musimy być odpowiedzialni za wzrost Jezusa w nas. Najlepiej Mu służymy pokorną, czyli prawdziwą codzienną służbą. Wszystko otrzymujemy – i równocześnie jesteśmy za wszystko odpowiedzialni. Chrześcijaństwo rzeczywiście nie jest sprawą nierealistycznych marzycieli! Józef wykorzystywał swoją autorytet wobec Jezusa. Była to jednak doskonała służebna autorytet – służyła wzrostowi Jezusa Chrystusa. Podobnie wszyscy ojcowie powinni postrzegać swoją autorytet. Nie zrzucać jej, jak dzieje się dzisiaj, ale z pełną odpowiedzialnością przyjąć z rąk Bożych.

Chrystus – sens życia

Józef uczy nas, że jedynym wypełnieniem naszego życia jest Jezus Chrystus. Uczy nas, aby uczynić z Jezusa centrum wszystkich naszych działań, cel wszelkich naszych starań. Nawet najzwyklejsza codzienna czynność nie ma sensu bez osadzenia jej w Chrystusie. Józef jest zatem nauczycielem prawdziwej jedności kontemplacji i aktywności. Jako taki jest wzywany przez osoby poświęcone. Nawet tak podkreślany aspekt Józefa – pracownika, który jest prawie jedynym aspektem kultu do św. Józefa, który przetrwał, nie jest jedynie chwałą ludzkiej pracy, ale chwałą tego, że praca ta zyskuje sens, jeśli jest zaangażowana w dzieło Chrystusa.

Józef był w rzeczywistości przez całe swoje życie adoratorem Jezusa Chrystusa, chronił Go, dlatego jest wielkim orędownikiem kapłanów, czcicieli i obrońców Eucharystycznego Chrystusa. Eucharystia, w której przyjmujemy Ciało i Krew Chrystusa, jest skropiona potem rąk Józefa oraz jego łzami, ponieważ z nich rosło i umacniało się Ciało Jezusa. Jako stróż Eucharystycznego Jezusa Chrystusa Józef jest wzywany również jako potężny obrońca przed demonami.

Milczenie

Józef jest dla nas wielkim przykładem milczenia i wewnętrznego skupienia – wszystkie te wielkie rzeczy, które działy się przed narodzeniem Jezusa, zatrzymywał dla siebie, o czym jasno świadczy to, że współobywatele Jezusa w Nazarecie na początku publicznej działalności Jezusa nie mieli żadnego pojęcia o Jego poczęciu. Słowem: Józef tak wielkie rzeczy, które mogłyby w oczach świata nawet usprawiedliwić jego szczególne postępowanie, zatrzymuje w swoim wnętrzu. Nie nadużył Słowa Bożego, aby wywyższać samego siebie, aby uczynić się bardziej interesującym. Pozwolił temu wszystkiemu dojrzewać w sobie w pełnym zaufaniu do Boga. Rozgłaszając w świecie wrażliwe znaki, które Bóg daje każdemu z nas, czynimy z nich towar, a swoją nagrodę już otrzymaliśmy.

Stróż Kościoła

Jako troskliwa głowa Świętej Rodziny, Józef umożliwił spokojny i ukryty wzrost oraz rozwój Jezusa Chrystusa. To, co mu było powierzone, szanował sprawiedliwie. Logicznym jest więc, że w porządku łaski chroni całą rodzinę Jezusa – Kościół. Kościół ten wielokrotnie uświadamiał sobie to w swojej historii, a cześć dla św. Józefa była bardzo istotnym elementem zachodniego chrześcijaństwa.

Zaczęli ją wyraźniej szerzyć na początku wielkiego zagrożenia dla Kościoła w późnym średniowieczu kaznodzieje franciszkańscy i dominikańscy. Na Soborze w Konstancji, który przyczynił się do zakończenia schizmy zachodniej, kanclerz Uniwersytetu Paryskiego Jan Gerson zaproponował wprowadzenie święta św. Józefa jako zapowiedź pojednania. Wielką czcicielką św. Józefa była św. Teresa od Jezusa, która jego opiece powierzyła siebie i swoje dzieło odnowy Karmelu.

Pisze o tym w swoim Życiu: „Ja wybrałam za swojego orędownika i patrona sławnego św. Józefa i z entuzjazmem mu się powierzyłam. Ten mój ojciec i opiekun pomógł mi w trudności, w jaką się wpakowałam, oraz w wielu innych, znacznie trudniejszych, gdzie chodziło o moją cześć i zbawienie mojej duszy.
Widziałam wyraźnie, że jego pomoc była zawsze większa, niż mogłam mieć nadzieję. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek prosiła go o jakąś łaskę, aniżeby nie została mi natychmiast udzielona. I to namiestnik boskiej przychylności, którą mnie Pan obdarzył, oraz niebezpieczeństwa dla duszy i ciała, z którego mnie wyzwolił na wstawiennictwo tego błogosławionego świętego. Innym świętym, jak się wydaje, Bóg pozwolił, aby przyczyniali się do nas w tej czy innej potrzebie, podczas gdy ja doświadczyłam, że wstawiennictwo św. Józefa odnosi się do wszystkiego. W ten sposób Pan daje nam zrozumieć, że jak był Mu na ziemi poddany, gdzie jako opiekun mógł mu rozkazywać, tak i teraz w niebie uczyni wszystko, o co go poprosimy. ... Nie poznałam człowieka, który naprawdę by go czcił i pełnił mu jakąś posługę, aniżeby nie rósł w cnotach. On bowiem nieskończenie pomaga temu, kto mu się powierza. Od wielu lat zawsze proszę go w jego święto o jakieś łaski i zawsze jestem wysłuchana. A jeśli moja prośba nie jest całkiem dobra, on doprowadzi ją do mojego większego dobra.”

Papież Urban VIII (XVII w.) wprowadza uroczystość św. Józefa wśród świąt poświęconych całemu Kościołowi. 8 grudnia 1870 roku Pius IX ogłasza św. Józefa opiekunem całego Kościoła.

W dzisiejszych czasach jednak cześć dla św. Józefa, jak również dla innych świętych, słabnie. Nie wydaje się jednak, że zbliżamy się tym bardziej do Chrystusa. Przeciwnie, tworzy się przeciwieństwo. Święty jest wspaniałym dziełem Bożym, aktualizacją życia Jezusa, uobecnieniem jednego z jego nieprzebranych tajemnic.

Przewodnik na drodze do Chrystusa

Na niektórych przedstawieniach Świętej Rodziny Jezus, już trochę większy, prowadzony jest za rękę przez swoich rodziców. Pozwólmy Józefowi wprowadzić Jezusa do nas. Aby mógł w nas żyć także swoim ukrytym życiem, cichym, skromnym, oddanym, ale jednak absolutnie niezbędnym, aby mógł później wystąpić, nauczać, cierpieć i być uwielbiony. Józef wychował Jezusa dla Jego wielkiego dzieła, oddał Go ludziom w momencie swojej śmierci, nieprzypadkowo często mówi się, że umiera w czasie, gdy Jezus rozpoczyna swoje publiczne nauczanie. (A to, czy jest to fakt, jest mało istotne. W legendach chodzi znacznie bardziej o prawdę wewnętrzną.) I w nas Słowo Boże musi wzrastać, aby mogło przynosić owoce, aby mogło uczestniczyć w budowie Kościoła. Stanie się to wtedy, gdy umrzemy dla siebie i pozwolimy Jezusowi wyjść z naszego cienia.

Petr Beneš

Przyjęte z pisma Amen 3/1998
z łaskawym pozwoleniem wydawcy

Nowy błogosławiony – O. Angelo Paoli, O.Carm.

Nowy błogosławiony – O. Angelo Paoli, O.Carm.

Czytaj dalej
Beatifikační zázrak manželů Martinových

Beatifikační zázrak manželů Martinových

Czytaj dalej
Rodzice świętej Teresy od Dzieciątka Jezus i Świętej Oblicza (część 3)

Rodzice świętej Teresy od Dzieciątka Jezus i Świętej Oblicza (część 3)

completion

Czytaj dalej
Rodzice św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Świętego Oblicza (część 2)

Rodzice św. Teresy od Dzieciątka Jezus i Świętego Oblicza (część 2)

Czytaj dalej