Bł. Elżbieta od Trójcy Świętej
Siódmy dzień
- „Bóg nas w Nim już przed stworzeniem świata wybrał, abyśmy byli świętymi i bez skazy w miłości przed Jego obliczem.”1 Najświętsza Trójca stworzyła nas na swój obraz, według wiecznego wzoru nas samych, który miała w sobie jeszcze przed stworzeniem świata, na tym początku wszystkich początków, o którym po św. Janie mówi Bossuet: „,In principio erat Verbum‘, na początku było Słowo,2 i możemy dodać: na początku była nicość, ponieważ Bóg w swojej wiecznej samotności nosił nas już w swoich myślach. „Ojciec kontempluje samego siebie w głębi swojej płodności, i tak tym aktem zrozumienia siebie rozpoczyna drugą osobę, Syna, swoje Wieczne Słowo. Wzór wszystkich stworzeń, które jeszcze nie wyszły z nicości, mieszkał w Nim od wieków, a Bóg widział je i kontemplował w ich wzorze, w sobie samym. To życie wieczne, które miały nasze wzory u Boga, jest przyczyną naszego stworzenia.
Nasza stworzona esencja pragnie połączyć się ze swoją istotą.” „Słowo, chwała Ojca, jest wiecznym wzorem, w którym są wpisane stworzenia w dniu ich stworzenia.” Dlatego Bóg chce, abyśmy pozbawieni siebie sami wyciągnęli ręce do naszego wzoru i abyśmy go posiedli, wznosząc się ponad rzeczy do naszego wzoru.” Ta kontemplacja otwiera duszy niewyobrażalne horyzonty, swego rodzaju już posiadane korony, o którą dąży. Ogromne bogactwo Bożej natury możemy posiadać poprzez cnotę miłości, Jego przebywaniem w nas, naszym przebywaniem w Nim. Dzięki tej cnotzie wielkiej miłości jesteśmy przyciągani w głębiny „bliskiego tabernakulum”, gdzie Bóg odbija w nas określony obraz swojego majestatu. Dzięki miłości i przez miłość, jak mówi apostoł,3 możemy być nieskalani i święci w Bożej obecności i śpiewać z Dawidem: „Będę bez skazy i uwolnię się od win, które we mnie są.”4 - „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty.”5 Sam Pan tak mówi. „Jakikolwiek jest sposób naszego życia, jakikolwiek jest nasz ubiór, każdy z nas musi być Bożym świętym.” Kto jest zatem najbardziej święty? „Ten, kto najbardziej kocha, kto najbardziej patrzy na Boga i kto najpełniej zaspokaja potrzeby Jego spojrzenia.” Jak zaspokoić potrzeby Bożego spojrzenia, jeśli nie, kiedy będziemy prosto i z miłością zwróceni do Niego, aby mógł odbić swój własny obraz, jak słońce odbija się przez czysty kryształ. „Uczyńmy człowieka na nasz obraz i podobieństwo,”6 taka była wola Serca naszego Boga. „Bez tego podobieństwa, które pochodzi z Jego łaski, czekałoby nas wieczne potępienie. Gdy Bóg widzi, że jesteśmy zdolni przyjąć Jego łaskę, Jego wolna dobroć jest gotowa dać nam dar podobieństwa do Boga. Nasza zdolność do przyjęcia Jego łaski zależy od wewnętrznej jedności, z jaką zbliżamy się do Niego.” A gdy Bóg przynosi nam swoje dary, może nam „dać siebie samego, wdrukować nam swoje podobieństwo, przebaczyć nam i uwolnić nas.” Kiedy czytamy zdania Elżbiety, w których stara się wyrazić wielkie wewnętrzne bogactwo miłości, do którego Bóg nas zaprasza i wprowadza, uderza nas na tych fotografiach surowa prostota celi Elżbiety i pokoju dla chorych. W widocznej dla nas całkowitej biedzie zewnętrznych wrażeń jej umysł zwraca się ku Bogu i do Jego obecności i działania, które są ukryte pod widzialną powierzchnią rzeczy i wydarzeń, którymi często dajemy się tak bardzo przyciągnąć...
Kiedy czytamy zdania Elżbiety, w nichž stara się wyrazić wielkie wewnętrzne bogactwo miłości, do którego Bóg nas zaprasza i wprowadza, uderza nas na tych fotografiach surowa prostota celi Elżbiety i pokoju dla chorych. W widocznej dla nas całkowitej biedzie zewnętrznych wrażeń jej umysł zwraca się ku Bogu i do Jego obecności i działania, które są ukryte pod widzialną powierzchnią rzeczy i wydarzeń, którymi często dajemy się tak bardzo przyciągnąć...
Najwyższa doskonałość w tym życiu, mówi pobożny autor, polega na tym, że pozostajemy tak zjednoczeni z Bogiem, że dusza ze wszystkimi swoimi zdolnościami i mocami jest skupiona w Bogu, „że jej skłonności połączone w radości z miłością znajdują odpoczynek tylko w posiadaniu Stworzyciela. Obraz Boga wdrukowany w duszę jest w rzeczywistości składany z rozumu, pamięci i woli. Dopóki te zdolności nie przedstawiają doskonałego obrazu Boga, nie przypominają Mu, jak w dniu stworzenia. Kształtem duszy jest Bóg, który musi być w nią wdrukowany jak pieczęć w wosk, jak znak na rzecz. To w pełni się urzeczywistni, gdy rozum będzie całkowicie oświecony poznaniem Boga, gdy wola będzie przywiązana do miłości do najwyższego dobra, gdy pamięć będzie całkowicie pochłonięta kontemplacją i radością wiecznego szczęścia.” A ponieważ chwała błogosławionych nie jest niczym innym jak doskonałym posiadaniem tego stanu, jest oczywiste, że początek posiadania tych dóbr stanowi doskonałość w tym życiu. Aby zrealizować ten ideał, trzeba być skupionym w swym wnętrzu, być w ciszy w Bożej obecności, podczas gdy dusza się zgłębia, rozszerza i zapala i rozpływa w Nim, w pełni bez ograniczeń.”
Ósmy dzień
- „Ty, których Bóg z góry wybrał, tym również z góry przeznaczył, aby przyjęli podobieństwo Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi; tych, których przeznaczył, tym również powołał; tych, których powołał, tym również usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tym również wprowadził do swojej chwały. Co do tego dodać? Jeśli Bóg jest z nami, kto przeciwko nam?... Kto nas odłączy od miłości Chrystusa?”7
Takie wydaje się apostolowi oświeconemu tajemnicy predestynacji, tajemnicy Bożego wybrania. „Ty, których wybrał, z góry poznał.” Czy nie należymy do nich również my? Czyż Bóg nie może powiedzieć naszej duszy, co kiedyś powiedział przez głos swojego proroka: „Przechodziłem obok ciebie, ujrzałem cię, a oto nastał twój czas, czas miłości. I okryłem cię swoim płaszczem, zakryłem twoją nagość. Potem dałem ci przysięgę i wszedłem z tobą w przymierze, mówi Pan Bóg, i stałaś się Moja.”8 Tak, staliśmy się Jego przez chrzest, to chce św. Paweł powiedzieć tymi słowami: „Powołał ich,” tak, powołał ich, aby przyjęli pieczęć Najświętszej Trójcy, jednocześnie otrzymując słowami św. Piotra „uczestnictwo w Bożej naturze,”9 otrzymaliśmy „początek Jego istnienia…“10 Następnie usprawiedliwił nas swoimi sakramentami, swoimi bezpośrednimi „dotykami” w głębi naszej duszy w czasie skupienia, usprawiedliwił nas również „przez wiarę”11 i według miary naszej wiary w zbawienie, które dał nam Jezus Chrystus. A w końcu chce nas „uwielbić”, dlatego mówi św. Paweł, „przygotował nas do uczestnictwa w dziedzictwie wierzących w świetle,”12 ale będziemy uwielbieni w zależności od tego, jak bardzo upodobnimy się do obrazu Jego boskiego Syna. Kontemplujmy zatem ten czcigodny Obraz, bądźmy zawsze w Jego blasku, aby mógł się w nas odbić i następnie przystępujmy do rzeczy w postawie duszy naszego świętego Mistrza. W ten sposób zrealizujemy wolę, którą Bóg „sam w sobie” postanowił „odnowić wszystko w Chrystusie.”13 - „Ale cokolwiek było dla mnie zyskiem, to wszystko z powodu Chrystusa uznałem za stratę. A w ogóle wszystko uważam za stratę, ponieważ poznanie Jezusa, mojego Pana, jest dla mnie ponad wszystko. Z powodu Niego oddałem wszystko, co inne, i uznaję to za nic, aby zyskać Chrystusa i odnaleźć się w Nim nie z własną sprawiedliwością, która jest z prawa, ale z tą, która jest przez wiarę w Chrystusa – z sprawiedliwością z Boga opartą na wierze, abym mógł poznać Go i moc Jego zmartwychwstania oraz uczestnictwo w Jego cierpieniach. Przyjmuję postać Jego śmierci, abym w ten sposób osiągnął zmartwychwstanie. Nie myślę, że już osiągnąłem cel albo już osiągnąłem doskonałość; biegam jednak, aby się jej uchwycić, ponieważ Chrystus Jezus uchwycił mnie. Bracia, nie uważam, że już osiągnąłem cel; jedynie mogę to powiedzieć: zapominając o tym, co za mną, patrząc na to, co przede mną, biegnę ku celowi, aby zyskać niebieską nagrodę, którą jest Boże powołanie w Chrystusie Jezusie.”14 To znaczy: już nic więcej nie chcę, tylko być zjednoczonym z Nim. „Mihi vivere Christus est,” moje życie to Chrystus…!15
W tych słowach w pełni ujawnia się gorliwość duszy Pawła. W trakcie tego odnowienia, którego celem jest, abyśmy stawali się podobniejsi naszemu czcigodnemu Mistrzowi, a jeszcze bardziej, rozpuszczali się w Nim na tyle, że moglibyśmy powiedzieć: „Nie żyję już ja, ale żyje we mnie Chrystus. A życie, które teraz żyję w ciele, żyję w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie,”16 studiujmy ten Boski Wzór; poznanie Jego, jak mówi apostoł, jest „ponad wszystko”!17
A co powiedział jako pierwsze, gdy wszedł na ten świat? „Ofiar ani darów nie chciałeś, lecz dałeś mi ciało. Oto jestem, aby czynić, Boże, Twoją wolę.”18 Przez swoje trzydzieści trzy lata ta wola (aż tak) była Jego codziennym chlebem,19 że w chwili, gdy oddał swoją duszę w ręce Ojca, mógł powiedzieć: „Wykonane jest;”20 tak, Twoja wola jest ukończona, spełniona, i tym „uwielbiłem Cię na ziemi.”21 Jezus Chrystus mówił swoim apostołom o tym pokarmie, którego nie znali, że (ten pokarm) to czynić wolę Tego, który Go posłał.22 I mógł też powiedzieć: „Nigdy nie jestem sam,”23 „Ten, który mnie posłał, zawsze jest ze mną, ponieważ zawsze czynię to, co Mu się podoba.”24 Jedzmy z miłością ten chleb Bożej woli. A jeśli ta wola czasami przynosi krzyż, możemy bez wątpienia powiedzieć z naszym ukochanym Mistrzem: „Ojcze, jeśli to możliwe, zmiłuj się nade mną nad tym kielichem,” ale natychmiast dodamy: „Nie jak ja chcę, ale jak Ty chcesz,”25 i w pokoju oraz umocnieni z Boskim Ukrzyżowanym będziemy wspinać się na naszą Kalwarię, przy tym będziemy śpiewać w głębi duszy hymn dziękczynienia wznoszący się ku Ojcu, ponieważ ci, którzy kroczą tą bolesną drogą, są tymi, których „z góry wybrał i również z góry przeznaczył, aby przyjęli podobieństwo Jego Syna,”26 z miłości ukrzyżowanego.
Dziewiąty dzień
- „Bóg nas przed przeznaczeniem przyjął jako synów przez Jezusa Chrystusa, w jedności z Nim, według postanowienia swojej woli, aby jaśniała chwała Jego łaski, przez którą nas usprawiedliwił w swoim umiłowanym Synu, w którym mamy odkupienie przez Jego krew, odpuszczenie grzechów przez Jego nieskończoną łaskę w Jego mądrości…“27 Dusza, która naprawdę stała się córką Boga, według słów apostoła Pawła, jest prowadzona Duchem Świętym: „Ci, którzy są w Duchu Świętym, są dziećmi Bożymi.”28 A dalej: „Nie otrzymaliśmy ducha niewolnictwa, abyśmy się bali, ale ducha synostwa, w którym możemy wołać Abba, Ojcze! Tak Boży Duch świadczy naszemu duchowi, że jesteśmy dziećmi Bożymi. A jeśli jesteśmy dziećmi, to także dziedzicami – dziedzicami Bożymi, współdziedzicami Chrystusa; jeśli wspólnie z Nim cierpimy, będziemy razem z Nim uczestnikami Bożej chwały.”29 Bóg stworzył nas na swój obraz i na swoje podobieństwo, byśmy mogli dojść aż do tej przepaści chwały. „Widzicie,” mówi św. Jan, „jaką miłością obdarzył nas Ojciec, kiedy pozwolił nam nazywać się dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi być… Od tej chwili jesteśmy dziećmi Bożymi i jeszcze nie wiemy, kim będziemy. Wiemy, że gdy przyjdzie, będziemy Mu podobni, ponieważ ujrzymy Go takim, jaki jest. A każdy, kto ma w Nim tę nadzieję, jest uświęcony, albowiem On sam jest święty.”30
Taka jest miara świętości Bożych dzieci: być świętym jak Bóg, być świętym Bożą świętością i żyć nią w kontakcie z Bogiem w bezdennej głębi, w wnętrzu… „Dusza wydaje się być w pewnym sensie podobna Bogu, który wprawdzie znajduje upodobanie w każdym, ale nigdzie tak jak w samym sobie, ponieważ w sobie ma najwyższe dobro, przed którym wszystko inne jawi się jako nic. Tak i wszystkie radości, które dusza doświadcza, są dla niej przypomnieniem, aby wolała smakować to dobro, w posiadaniu którego jest, a z którym nic nie może się równać.” „Ojcze nasz, któryś jest w niebie…”31 W tym „małym niebie” On jest w centrum naszej duszy i tam Go mamy szukać i głównie tam pozostawać.
Chrystus kiedyś powiedział Samarytance, że „Ojciec szuka tych, którzy będą Go prawdziwie czcić i oddawać Mu cześć w Duchu i prawdzie.”32 Sprawmy radość Jego sercu i oddawajmy Mu cześć w ten sposób. Oddawajmy Mu cześć „w Duchu”, tj. miejmy serce i umysł zwrócone ku Niemu i ducha pełnego poznania Boga w Świetle wiary. Oddawajmy Mu cześć „w prawdzie”, to znaczy naszymi czynami, ponieważ poprzez czyny stajemy się prawdziwi; oznacza to zawsze czynić to, co się podoba Ojcu, którego dziećmi jesteśmy. A w końcu „oddawajmy Mu cześć w Duchu i prawdzie”, to znaczy przez Jezusa Chrystusa i z Jezusem Chrystusem, ponieważ On sam jest tym, który naprawdę „czci w Duchu i prawdzie”. Wtedy będziemy Bożymi dziećmi, „poznając na własnej skórze prawdziwość tych słów Izajasza: ‚Będziecie noszeni na ramionach, pielęgnowani na kolanach.’33 Bóg każdą swoją działalnością jakby napełnia duszę delikatnością i przejawami miłości, jak matka, która podnosi swoje dziecko i karmi go swoim mlekiem. Bądźmy uważni na tajemniczy głos naszego Ojca!” Mówi: „Moje dziecko, daj mi swoje serce.”34 - „Bóg bogaty w swoim miłosierdziu w swojej wielkiej miłości dał nam życie w Jezusie Chrystusie, gdy byliśmy martwi dla naszych grzechów.”35 „Bo wszyscy zgrzeszyli i są daleko od chwały Bożej; są usprawiedliwiani za darmo Jego łaską przez odkupienie w Chrystusie Jezusie. Jego ustanowił Bóg, aby przez swoją własną śmierć stał się ofiarą przebłagalną dla tych, którzy wierzą. W ten sposób udowodnił, że jest sprawiedliwy i usprawiedliwia tego, kto żyje z wiary w Jezusa” (św. Paweł).36
„Grzech jest tak straszliwym złem, że kto szuka jakiegokolwiek dobra lub chce unikać zła, nie może grzeszyć.” „Wiele zgrzeszyliśmy.” „Jak możemy poddawać się uwielbieniu, gdy zanurzeni jesteśmy w głębi miłosierdzia i gdy oczy naszej duszy utkwione są na rzeczywistości, że Bóg przebaczył nasze grzechy?” On to powiedział: „Zatracę ich nieprawości i na ich grzechy nie wspomnę.”37
„Pan w swoim miłosierdziu chciał obrócić nasze grzechy przeciwko nim samym, znalazł sposób, jak uczynić je dla nas użytecznymi, obrócić je w naszych rękach w narzędzie zbawienia. Niech to nie zmniejsza ani naszej grozy przed grzechem, ani naszego bólu z powodu tego, że grzeszyliśmy. Ale nasze grzechy stały się dla nas źródłem pokory.”
Kiedy dusza patrzy w swoim wnętrzu z oczami rozpalonymi miłością na nieskończoność Boga, na Jego wierność, na dowody Jego miłości, Jego dobre uczynki, które nie mogą nic dodać do Jego szczęścia, a potem spogląda na siebie, widzi swoje zamachy na Bożą wielkość, zwraca się w stronę własnego wnętrza z takim pogardzeniem samej siebie, że już nie wie, jak przestać się bać. To, co dusza może zrobić najlepszego, to skarżyć się Bogu, swojemu Przyjacielowi, że nie ma wystarczającej siły, aby pogardzać sobą, jak sobie na to zasługuje i jak by chciała. Oddaje się do Bożej woli i w wewnętrznym wyrzeczeniu się siebie znajduje prawdziwy, niepokonany i doskonały pokój, który nic nie może zakłócić. Ponieważ wskoczyła w taką głębię, gdzie nikt jej nie będzie szukał.”
„Gdyby ktoś mi powiedział, że już osiągnął dno, że utopił się w pokorze, nie obalałbym mu tego. Mimo to wydaje mi się, że być zanurzonym w pokorze, to być zanurzonym w Bogu, ponieważ Bóg jest na dnie wnętrza. A dlatego pokora, tak jak miłość, może zawsze jeszcze rosnąć.” Ponieważ na pokornym dnie jest błoto potrzebne dla łaski i ponieważ Bóg chce, aby dusza tam była zrzucona, bądźmy pokorni. „Pokorna dusza nigdy dostatecznie nie wyniesie Boga, ani siebie dostatecznie nie poniży. Ale cud: jej niezdolność staje się mądrością i niedoskonałość jej aktu, zawsze niewystarczającego w jej oczach, doda największej słodyczy jej życiu. Kto posiada istotę pokory, nie potrzebuje zbyt wielu słów do pouczenia, Bóg mówi mu więcej, niż możemy go nauczyć; w takim stanie są uczniowie Boży.”
Dziesiąty dzień
- „Si scires donum Dei…“ – Gdybyś znała, co daje Bóg,38 powiedział kiedyś Chrystus Samarytance. Ale co zatem daje Bóg, jeśli nie siebie samego? A ukochany uczeń mówi: „Przyszedł do swoich, a oni Go nie przyjęli.”39 Święty Jan Chrzciciel mógłby wiele dusz mieć tę wyrzutkę: „Między wami, w was, jest ten, którego nie znacie.”40
„Gdybyś znała, co daje Bóg…” Jest jedno stworzenie, które poznało, co daje Bóg, jedno stworzenie, które nie straciło ani okruszyny (z tego daru), stworzenie, które było tak czyste, tak jasne, że było jak samo światło. „Speculum justitiae,” Lustro sprawiedliwości.41 Stworzenie, którego życie było tak proste, tak zatracone w Bogu, że o nim prawie nic nie da się powiedzieć.
„Virgo fidelis”, to Panna wierna,42 ta, która „wszystko zachowywała w swoim sercu.”43 Była tak pokorna, tak skuściona przed Bożą twarzą, w ukryciu świątyni, że przyciągnęła upodobanie Najświętszej Trójcy. „On spojrzał na poniżenie swojej służebnicy, od tej chwili będą mnie błogosławić wszystkie pokolenia!...”44 Ojciec pochylił się do tego pięknego stworzenia, które nie wiedziało o swojej urodzie, i chciał, aby stała się w czasie Matką Tego, któremu jest Ojcem na wieczność. Wtedy zstąpił Duch Miłości, który kieruje Bożą działalnością, a Panna powiedziała swoje fiat. „Jestem służebnicą Pana, niech mi się stanie według Twojego słowa,”45 i urzeczywistniło się największe ze wszystkich tajemnic. I tak Maria poprzez Wcielenie Słowa na zawsze stała się Bożą własnością.
Wydaje mi się, że postawa Panny Marii w miesiącach między Zwiastowaniem a Narodzeniem jest przykładem dla wnętrznych dusz, które Bóg wybrał, aby żyły w wnętrzu, na dnie bezdennej przepaści. W jakim pokoju, w jakim skupieniu Maria wszystko czyniła! Jak najbardziej banalne zostało zbożone jej postawą! Ponieważ w wszystkim Maria pozostawała tą, która czci Boży dar. To jej nie przeszkadzało, aby występować także na zewnątrz, gdy chodziło o przejawy dobroczynnej miłości, Ewangelia informuje nas, że Maria przeszła w pośpiechu przez Góry Judei, aby odwiedzić swoją kuzynkę Elżbietę. Jej niewysłowiona kontemplacja nigdy nie zmniejszała jej zewnętrznej miłości. Ponieważ, jak mówi jeden pobożny autor: „jeśli kontemplacja zmierza ku chwale i wieczności Bożej, to własna jedność nie zostaje zgubiona. Kiedy przychodzi rozkaz z nieba, zwraca się ku ludziom, współczuje wszystkim potrzebom, pochyla się nad ich nędzą, płacze i użyźnia. Oświetla jak ogień, spala, pochłania i wchłania, podnosi ku niebu to, co wchłonęła. A kiedy kończy swoje zadanie na ziemi, unosi się i znów wyrusza w drogę ku wyżynom, zapalona swoim ogniem.” - „Zostaliśmy przeznaczeni zgodnie z postanowieniem Tego, który wszystko czyni według swojej woli, abyśmy byli chwałą Jego chwały.”46
Tak uczy nas św. Paweł. Jak zrealizować ten sen Bożego serca, tę niezmienną wolę o naszej duszy? Jak – krótko mówiąc – odpowiedzieć na nasze powołanie i stać się doskonałą Chwałą chwały Najświętszej Trójcy?
„W niebie” każda dusza jest chwałą chwały Ojca, Syna i Ducha Świętego, ponieważ każda dusza mieszka w czystej miłości i „już nie żyje własnym życiem, lecz życiem Bożym.” Wtedy poznaje, mówi św. Paweł, jak jest poznana przez Niego,47 innymi słowy, jej poznanie to poznanie Boże, jej wola to wola Boża, jej miłość to sama Boża miłość. To Duch miłości i mocy w rzeczywistości przemienia jej duszę, ponieważ został jej dany, aby zaspokoić to, czego jej brakuje. „On w niej dokonuje tej chwalebnej przemiany.” Św. Jan od Krzyża ogłasza, że „nie jest ważne, że dusza wydana miłości przez Ducha Świętego wznosi się do stopnia, o którym właśnie rozmawialiśmy,” już tutaj na ziemi. To nazywam doskonałą chwałą!
Chwała chwały jest duszą, która mieszka w Bogu, która Go kocha czystą i bezinteresowną miłością i nie szuka w słodyczy tej miłości samej siebie, kocha Boga nade wszystko Jego dary, nawet gdyby od Niego nic nie dostała i pragnie tylko dobra tego tak ukochanego obiektu swojej miłości. Jak inaczej możemy skutecznie chcieć dobra Bożego, niż czyniąc Jego wolę, która wszystkie rzeczy porządkuje ku swojej większej chwale? Ta dusza musi zatem całkowicie oddać się Bożej woli i zniknąć w niej, że już nie będzie chciała niczego innego jak tego, co chce Bóg.
Chwała chwały jest uciszoną duszą, przebywającą jak lyra pod tajemniczym dotykiem Ducha Świętego, który wydobywa z niej Boże akordy. Wie, że cierpienie jest struną, na której można zagrać jeszcze piękniejsze dźwięki, a zatem czyni z niego swój instrument, którym bardzo słodko wzrusza serce swojego Boga.
Chwała chwały jest duszą, która w wierze i prostocie wznosi się ku Bogu, jest lustrem, które odzwierciedla Go we wszystkim, kim On jest, jest jak bezdenna otchłań, do której On może się wlewać i w niej się rozpinać. Jest także jak kryształ, przez który On może promieniować i (w nim) kontemplować wszelką swoją doskonałość i własną jasność. Dusza, która tak pozwala Bogu, aby w niej zaspokoił swoją (tj. Jego) potrzebę podzielenia się „wszystkim, co On jest, i wszystkim, co ma,”48 jest naprawdę chwałą chwały wszystkich Jego darów.
Chwała chwały jest w końcu istotą nieustannie zanurzoną w dziękczynieniu. Każdy jej czyn, każdy ruch, wszystkie jej myśli i pragnienia wciąż bardziej zakorzeniają ją w miłości i stają się echem wiecznego Sanctus.
W niebie pełnym chwały święci nie przestają wołać: Święty, święty, święty Pan, Bóg wszechmogący... i padają na ziemię i oddają pokłon temu, który żyje na wieki.49 Chwała chwały już dziś w niebie swojej duszy przyjmuje swoje wieczne zadanie. Jej śpiew jest nieprzerwany, ponieważ jest pod wpływem Ducha Świętego, który w niej wszystko działa. I chociaż nie zawsze o tym wie, ponieważ niedoskonałość natury nie pozwala jej skupić się na Bogu bez jakichkolwiek rozproszeń, śpiewa ciągle i nadal adoruje, całkowicie przekształcając się w chwałę i miłość, w pragnienie Bożej chwały. W niebie naszej duszy chcemy być chwałą chwały Najświętszej Trójcy, chwałą miłości naszej Niepokalanéj Matki. Pewnego dnia zniknie zasłona i zostaniemy wprowadzeni do wiecznych przybytków, gdzie pozwolimy naszemu śpiewowi zabrzmieć w łonie nieskończonej Miłości. A Bóg wtedy da nam nowe imię, obiecane tym, którzy zwyciężą.50 Jakie to będzie imię? Laudem gloriae. (Chwała chwały)51
Przetłumaczyła z francuskiego Elżbieta Graubnerowa.
poprzedni