Miłość będzie doświadczana w zupełnie nowy sposób.

Jeśli dobrze rozumiemy eschatologiczne teksty Pisma, zaufanie i odwaga będą w ogóle charakterystycznymi cechami chrześcijan ostatnich czasów. Wpływ chrześcijańskiego środowiska kulturowego i tradycji straci na sile. To wszystko będzie należało do owego niebezpieczeństwa zgorszenia, o którym w Piśmie mówi się, że „wprowadziłoby w błąd, gdyby było możliwe, nawet wybranych” (Mt 24,24).

Osamotnienie w wierze będzie straszne. Miłość zniknie z ogólnego myślenia świata (Mt 24,12). Ludzie jej nie będą rozumieć ani nie będą w stanie jej doświadczyć. Tym większą wartość będzie miała, gdy połączy jedną osamotnioną osobę z drugą: będzie to odwaga serca, wyrastająca prosto z Bożej miłości, jak ujawniona w Chrystusie. Ta miłość będzie być może przeżywana w całkowicie nowy sposób w swojej suwerenności i oryginalności, w swojej niezależności od świata i w tajemnicy swojego ostatecznego „dlaczego”. Może zyska taką głębokość żarliwości i wzajemnego zrozumienia, jakiej jeszcze nie było. Że w niej będzie coś z tego, co zawarte jest w kluczowych słowach mesjanistycznego przesłania Jezusa o opatrzności: że wszystko wokół człowieka, który będzie szukał najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, zostanie przemienione (Mt 6,33).

Ten eschatologiczny charakter, jak się wydaje, wyraźnie objawi się w religijnych postawach nadchodzącej epoki. Nie oznacza to głoszenia jakiejś taniej apokaliptyki. Nikt nie ma prawa mówić, że nadchodzi koniec, gdyż sam Chrystus oświadczył, że wie o tym tylko Ojciec (Mt 24,36). Kiedy więc mówimy tutaj o bliskości końca, nie mamy na myśli końca w znaczeniu czasowym, lecz jakościowym: że nasze istnienie zbliża się do absolutnej decyzji i jej konsekwencji, najwyższych możliwości oraz skrajnego zagrożenia.

(Romano Guardini, zakończenie wykładów w zimowym semestrze 1947/48 na uniwersytecie w Tübing,
wydanie książkowe 1950 pod tytułem Koniec nowoczesności)