Widzimy odrodzenie czystej i autentycznej wiary pierwszych chrześcijan.

Dziś przypominamy 400. rocznicę męczeńskiej śmierci jednego z najważniejszych świętych Ukrainy, św. Joachima Kuncewicza – niestrudzonego obrońcę jedności Kościoła i zjednoczenia z Rzymem.
Do prawdziwej jedności chrześcijan żyjących w minionym wieku na obszarze byłego Związku Radzieckiego często niechcący i skutecznie przyczyniał się sam reżim totalitarny, gdyż do obozów koncentracyjnych wysyłał wspólnie zarówno prawosławnych, jak i katolików wszystkich rytów.
Encyklika papieża Piusa XI „Ecclesiam Dei”, wydana akurat sto lat temu (12 listopada 1923), w dniu trzechsetnej rocznicy męczeńskiej śmierci Joachima, reflektuje skutki rewolucji bolszewickiej w Rosji w październiku 1917 roku, wojny domowej i prześladowania religijnego w nowo założonym Związku Radzieckim (1922), do którego przymusowo włączono także części Ukrainy i Białorusi. Z tej encykliki cytujemy:

Krew świętego Joachima, tak jak przed trzystoma laty, jest teraz, a zwłaszcza teraz, obietnicą pokoju i pieczęcią jedności. Twierdzimy, że zwłaszcza teraz: po tym, jak te nieszczęśliwe słowiańskie kraje, wstrząsane niepokojami i powstaniami, zalała krew wściekłych i bezlitosnych walk. Wydaje się, że słyszymy głos tej krwi, „która mówi głośniej niż krew Abla”, że widzimy naszego męczennika, jak zwraca się do swoich słowiańskich braci i woła do nich słowami Jezusa: „Żal mi tłumu. Są zgubieni jak owce bez pasterza.” Naprawdę, jak nędzny jest ich stan, jak straszna ich udręka! Ile wygnańców z ojczystego kraju! Ile krwi, ile zmasakrowanych ciał, ile zguby dusz! Kiedy teraz patrzymy na obecne plagi, które dotknęły Słowian i które są z pewnością większe niż te, nad którymi w swoim czasie płakał święty Joachim, jest nam niezwykle trudno powstrzymać łzy wydobywające się z naszego ojcowskiego serca.

Aby złagodzić tak ogromną ilość nędzy, pospieszyliśmy z pomocą potrzebującym (…). Nie mogliśmy jednak powstrzymać rosnących ataków na prawdę i cnotę, pogardy dla wszelkiego uczucia religijnego, więzienia i często krwawych prześladowań ludu chrześcijańskiego, jego kapłanów i biskupów. (…)

Tak jak konieczne jest, aby odłączeni bracia z Wschodu odłożyli stare uprzedzenia i starali się poznać prawdziwe życie Kościoła, nie chcąc przypisywać rzymskiemu Kościołowi win prywatnych osób, które on sam potępia i stara się naprawić, tak i Latynowie powinni starać się lepiej i głębiej poznać historię i zwyczaje wschodnich chrześcijan, ponieważ właśnie z tej intymnej wiedzy wynikała skuteczność apostolatu świętego Joachima.

Tekst encykliki ilustrują dwie osobiste wspomnienia. Prawosławny kompleks klasztorny na Wyspach Sołowieckich, w którym sowiecka tyrania założyła „oboz szczególnego przeznaczenia”, stał się miejscem prawdziwej jedności serc. W latach 1920–39 przez sołowiecki gułag przeszło ponad milion więźniów…

Wieczorem nasz parowiec dopłynął na Sołowki. Wyprowadzili nas na brzeg i tak po dwudziestu pięciu latach znów ujrzałem bajkowe piękno tej wyspy [klasztor był przed owymi dwudziestoma pięcioma laty poszukiwanym miejscem pielgrzymkowym]. Mój Boże, jak się jednak zmieniła! Teraz nie było już widać żadnej kopuły ani żadnego krzyża, a wszystko pokryte było szarością, jakby z Kremla… Ale nawet w tej ponurej scenerii kryła się nowa, uroczysta piękność, może jeszcze wspanialsza i duchowa, i mówiła o długiej, chwalebnej przeszłości i o cierniowej koronie na końcu…
Sołowki są królestwem nieszczęśników. Na surowej, świeżo pomalowanej ścianie świątyni namalowano gigantyczną sylwetkę nowoczesnego miasta z dźwigami, palącymi kominami i samolotami; wszystkiemu przewodziła wielka czerwona pięcioramienna gwiazda. Nad miastem widniało na czerwono napisane hasło: Niech żyje wolna i radosna praca!

Trud podczas pracy dzielą katolicki biskup, jeszcze młody, i staruszek, wychudzony i chudy prawosławny biskup z białą brodą, który ma wyraźnie młodszy duch. Obaj pchają przed sobą wózek z ładunkiem… Ten z nas, komu pewnego dnia uda się wrócić do świata, będzie musiał świadczyć o tym, co tutaj teraz widzimy. Widzimy odrodzenie czystej i autentycznej wiary pierwszych chrześcijan, jedność kościołów w osobach katolickich i prawosławnych biskupów, którzy są jednomyślni i zjednoczeni w miłości i pokorze.

(Encyklika Piusa XI. Ecclesiam Dei z 12 listopada 1923, art. 15.16.19;
wspomnienia cytowane według książki A. Riccardiego, Stulecie męczenników, rozdział I. – „sowieckie” stulecie)