Widzę ogromną Bożą miłość i czuję się niezdolna, by Go kochać.

Nie potrafię zdefiniować stanu swojej duszy: jeden dzień ciemności i rozproszenia, chociaż wola chce kochać naszego Pana, a to, że Go nie kocham i nie mogę Go zobaczyć, sprawia mi wielki ból. Nie jestem wtedy w stanie powstrzymać łez, ponieważ wołam do mojego Jezusa z prawdziwym niepokojem. Drugiego dnia natomiast mogę się skupić w wierze, ale nic nie czuję, mogę tylko kontemplować. W te ciemności wstępuje trochę światła, co zwiększa moje cierpienie. Odczuwam również swoją nędzę i niestałość, nienawidzę samej siebie i wydaje mi się, że nikt mnie nie kocha, co sprawia mi cierpienie, ponieważ nie znajduję pokoju ani pocieszenia ani u Boga, ani u ludzi. Widzę ogromną Bożą miłość i czuję się niezdolna, by Go kochać. …
Módlcie się za swoją grzesznicę. A kiedy Jezus umiera w waszych rękach w swojej świętej Ofierze, proszę Go, aby i ja umarła dla ludzi i dla samej siebie, aby On żył we mnie.

(św. Teresa z Los Andes, list do ojca Blanchy, listopad 1919)