Jeśli spróbujesz być w modlitwie takim, jakim jesteś...

Ludzie często skarżą się na „roztargnienie” podczas modlitwy. Ich myśli błądzą ku najróżniejszym rzeczom. Zazwyczaj jest to spowodowane tym, że modlicie się o coś, czego tak naprawdę aż tak bardzo nie chcecie; tylko myślicie, że byłoby właściwe, godne i „pobożne” tego pragnąć. Tak więc z głębi serca modlicie się o wielkie, ale odległe sprawy, takie jak pokój w Irlandii Północnej czy o zdrowie cioci z grypy – a jednocześnie te sprawy tak naprawdę nie leżą wam głęboko na sercu. Prawdopodobnie powinny, ale nie leżą. Wasza modlitwa szybko zostaje zakłócona roztargnieniem wynikającym z tego, co naprawdę chcecie – powiedzmy, awansu w pracy. Roztargnienie to niemal zawsze wasze prawdziwe pragnienia domagające się miejsca w waszej modlitwie zamiast wzniosłych, ale fałszywych życzeń. Jeśli jesteście roztargnieni, pozwólcie, aby wasze roztargnienie doprowadziło was do waszych prawdziwych pragnień, z których się bierze, i módlcie się o nie. Kiedy będziecie modlić się o to, czego naprawdę chcecie, na pewno nie będziecie rozproszeni. Ludzie na tonącym statku nie skarżą się na roztargnienie.
Nie ma znaczenia, czy wasza modlitwa wydaje się „egoistyczna” lub dziecinna. Jeśli będziecie szczerzy i przyznacie, że nie jesteście zbyt altruistyczni, że naprawdę zależy wam na własnych interesach, jeśli spróbujecie być tymi, kim jesteście, i przyznacie się do tego, mogę wam obiecać, że Duch Święty poprowadzi was do głębszego zrozumienia tego, kim jesteście i czego naprawdę pragniecie.

(Herbert McCabe OP /1926–2001/, Bóg, Chrystus i my)