Stefania Karlova
W ostatnich latach napotykamy je coraz częściej także u nas. W sklepach z dewocjonaliami pojawiają się już całkiem powszechnie, chociaż częściej chodzi tylko o pomalowane reprodukcje przyklejone na drewno. Szczególnie wśród kontemplacyjnie nastawionych chrześcijan zyskują na popularności. Większość ludzi jednak jakoś nie wie, co z nimi zrobić, wydają im się „dziwne”, co z pewnością wynika z tego, że jest to rzecz wschodnich chrześcijan, więc po co się tym w ogóle zajmować. To nie jest „nasze”. Chciałabym tymi słowami przybliżyć tym pierwszym przynajmniej podstawy symboliki ikonopisu i pomóc wyjaśnić różnice pomiędzy ikonami a obrazami zachodnimi, co jest niezbędnym warunkiem do zrozumienia tego, co ikona chce człowiekowi przekazać. Mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się jednocześnie również potencjalnym czytelnikom należącym do owej większości dać impuls i zachęcić ich, aby także oni znaleźli drogę do ikon.
Słowo ikona pochodzi z greckiego i oznacza po prostu „obraz”. Ale mylilibyśmy się, rozumiejąc pod tym pojęciem to samo, co przyzwyczailiśmy się nazywać w naszym, zachodnim środowisku. Zachodni malarze już od renesansu przedstawiali rzeczywistość ziemską, nawet gdy malowali obrazy o tematyce duchowej. Starali się od wieków o realizm w ukazaniu ludzkiego ciała, przyrody, perspektywy... Szukali modeli wśród żyjących ludzi, a decydującą rolę odgrywała dla nich fizyczna piękność, estetyka. W ten sposób nauczyli także nas, którzy patrzymy na ich dzieła, preferować to samo. Przekaz ikon jest jednak przede wszystkim teologiczny i temu kryterium podporządkowuje się wszystko: od duchowych wymagań wobec osoby ikonopisa ponad surowe zasady przedstawiania i tradycyjną technikę, po wykorzystywanie tych obrazów. Byłoby dewaluacją ikony, gdybyśmy ją postrzegali np. jako ozdobę wnętrza kaplicy czy mieszkania. Ikona jest rzeczywiście „oknem do nieba” i jest przeznaczona do dialogu, do modlitwy, do relacji.
Język ikon jest językiem symboli. Ikonopisec powinien go znać, aby swoim przekazem nie odbiegał od prawd wiary. Również wierzący, który modli się przed ikoną, powinien się z nim zapoznać, aby dobrze zrozumiał. Użycie złota, kolorów, inwersyjnej perspektywy, światła, sposób ukazywania twarzy i szat, gesty, fakt, że ikona nie jest sygnowana, brak ramy, technika... wszystko ma swoje znaczenie i uzasadnienie związane ze światem duchowym i może stać się więc trampoliną do dialogu z Bogiem. Poprzez to wszystko mówi Bóg. Ikona, jeśli dobrze ją zrozumiemy, uczy nas więc rozwijać w sobie służbę proroków, do której zostaliśmy namaści w czasie chrztu. Uczy dostrzegać za materialną rzeczywistością rzeczywistość duchową i łączyć obie w sobie. Ta droga (zresztą jakakolwiek autentyczna droga modlitwy) jest przejezdna w obie strony. Nas podnosi pod powierzchnią naszego świata do uchwycenia Bożego świata i nawiązania z nim kontaktu. Jednocześnie sprawia, że i poprzez nas Boża chwała może mieszkać w naszej ziemi (Ps 85,10).

Bohorodzica z Chrystusem
Wycięcie, tempera na drewnie, 164 × 56 cm,
legenda w starosłowiańskim, około roku 1350,
ikonostas w klasztorze w Dečane, Serbia.
Z książki IKONY, Gordana Babic,
wyd. Karmelitánské nakladatelství 1997
Zatrzymajmy się teraz przy poszczególnych symboliczných wyrażeniach. Zacznijmy od złota. Dla ikonopisu jest to aspekt bardzo charakterystyczny i w rzeczywistości jeden z decydujących. Złotem pokrywa się tło ikony i nimby (aury). Złotem również ozdabia się szaty Dzieciątka Jezusa lub Zmartwychwstałego podczas zstępowania do piekieł, podczas zaśnięcia Bohorodzicy lub na niebieskim tronie pośród anielskich mocarzy, szaty Chrystusa w większości wydarzeń z jego ziemskiego życia, Boży tron. Złotem wykończony jest płaszcz Marii (maforion), złote są również trzy gwiazdy, oznaczające jej wieczne dziewictwo (przed porodem, podczas porodu, po porodzie). Rzadkość tego metalu, jego jasność, podobieństwo do słońca oraz różnica w stosunku do kolorów temperowych używanych w ikonopisie, określają jego symboliczne znaczenie: oznacza Bożą łaskę, Boże światło, boskość, właściwie samego Boga. Bóg bowiem jest światłem, a ciemność w Nim w ogóle nie istnieje (1 Jana 1,5), jest nieskończenie inny niż całe stworzenie. Tak więc wszystko, co jest na ikonie przedstawione, jest właściwie w Boga zanurzone, nie znikło, nie osłabło i nie zostało ukarane czasem, lecz trwa wiecznie w Bogu. Święty człowiek czy sytuacja, trwająca na ziemi tylko ograniczony czas, może stać się także moim oknem, przez które wglądam w wieczność. Okrągły nimbus świętych jeszcze bardziej podkreśla ich związek z Bogiem (krąg oznacza wieczność). Nimbus Chrystusa dodatkowo jest krzyżowy, z wyrytymi literami (po grecku dosł. „ten, który jest”), wyrażającymi Boże imię, objawione Mojżeszowi (Wyj 3,14). Złoty asyst (sploty) na odzieży Dzieciątka Jezusa na ikonach Bohorodzicy także wskazuje na Jego boskość. Na przykład na ikonie Matki Ustavičné Pomoci dodatkowo szatę Chrystusa zdobią złote ornamenty „trójjedyne” (trójkąty, trójlistki...), przypominające, że jako człowiek pozostaje jednym z Trójcy. Ozdoby płaszcza Marii ukazują ją jako kobietę odzianą słońcem (Obj 12,1), pełną łaski (Łk 1,28), pierwszą i jak dotąd jedyną osobę, która w pełni osiągnęła ubóstwienie (Chrystus jest Bogiem od początku) i której dusza i ciało już w pełni radośnie jednoczą się z Bogiem.
O symbolice kolorów można by pisać długo, ograniczę się więc naprawdę tylko do podstaw. Purpura, kolor królewskiego majestatu, w ikonopisie jest absolutnie niezbędna. Jest to kolor chitonu Chrystusa i płaszcza Marii. Na wielu ikonach Matki Bożej jest odcieniana na brązowo, co jest kolorem ziemi, pokory, cielesności (kolor przeciwny niebieskiemu). Biała symbolizuje Boże światło i wspaniałość (Chrystus podczas przemienienia), czystość i niewinność (koń św. Jerzego itd.), szczęście, dobro. Czerń jest z kolei barwą wrogą Bogu, kolorem zguby, śmierci, podziemi. Może jednak symbolizować również wyrzeczenie się, wysoki stopień ascezy. Czerwony oznacza aktywność, krew, życie, męczeństwo. Niebieski jest tajemniczy, wprowadza do sfery transcendencji, jest kolorem wody i nieskończonego nieba, kolorem pragnienia absolutu, czystości i prawdy. Zielony jest kolorem kosmosu, życia ziemskiego, wzrostu i nadziei, triumfu nad śmiercią. Jest to w rzeczywistości niebieski kolor rozjaśniony żółtym, zawiera więc obie te barwy w sobie. Różne odcienie nasycenia niosą ze sobą także różne znaczenia (niebieski aż zielony bywa płaszczem Chrystusa i chitonu Matki Bożej). Ciemnobrązowy oznacza pokutę, wyrzeczenie się świata.
Na pierwszy rzut oka nienaturalnie wpływa odwrócona perspektywa, dzięki której widzimy z prostokątnych obiektów (budynki, książkę, ołtarz) cztery ściany. Twarze są jakby z tyłu nieco rozwinięte. Ludzie w przestrzennie uporządkowanej grupie mają nogi w tej samej płaszczyźnie, osiołek na pierwszym planie na ikonie Wjazdu do Jerozolimy stąpa kopytami nawet wyżej niż ludzie za nim, więc właściwie jakby w powietrzu. Linie prostopadłe do powierzchni ikony nie przecinają się w horyzoncie za ikoną, lecz przed nią, w sercu tego, kto się na nią patrzy. Optycznie i znaczeniowo widz jest w ten sposób wciągany do wewnątrz, do ikony, staje się jej częścią. Andrej Rublev doprowadził to do skutku w swojej ikonie Starożytnej Trójcy, gdy pozostawił przy stole puste czwarte miejsce dla człowieka, który się przed ikoną modli. Inne przesłanie inwersyjnej perspektywy polega na obwieszczeniu inności świata na ikonie w stosunku do naszego świata. Tam obowiązują całkowicie odwrotne prawa: to, co ma się zbiegać, rozbiega się, to, co ma się zmniejszać, powiększa się..., kto się uniża, będzie wywyższony (Łk 14,11), ten najmniejszy może być większy niż największy (Łk 7,28) itd. Ta inność jest tak wielka i oczywista, że ikona nie potrzebuje ramy. Perspektywa może się jednak kierować jeszcze znaczeniem. Na ikonach Narodzenia Pana często Matka Boża jest ze wszystkich postaci wyraźnie największa (podkreślenie jej wyjątkowego znaczenia w historii zbawienia). Jezus w żłobie jest z kolei ze wszystkich obiektów najmniejszy, jeszcze mniejszy niż musiałby jako dziecko być, aby wyrażona była jego kenozis, gdy jako Bóg stał się człowiekiem.

Wprowadzenie Bohorodzicy do świątyni
Tempera na drewnie, 87 × 68,5 cm,
legenda w grece, trzecia ćwierć XIV wieku.
Ochrid, galeria ikon w świątyni św. Klimenta, Macedonia.
Z książki IKONY, Gordana Babic,
wyd. Karmelitánské nakladatelství 1997
Światło ikon ma również swoje szczególności i swoje przesłanie. Nie chodzi bowiem o światło odbite. Wszystko na ikonie jest światłem bezpośrednio kształtowane, modelowane. Z tym wiąże się także techniczna procedura przy malowaniu. Najpierw nakłada się ciemne kolory podstawowe. Formy powstają poprzez stopniowe rozjaśnianie. Ikonopisec więc nie cieniuje, lecz rozjaśnia. Jest to proces naśladujący stworzenie (od nieokreślonego do określonego, od ciemności do światła), symbolizujący także nasze życie z Bogiem. Także ono powinno stopniowo być rozjaśniane Bożą obecnością.
Słownik języka wzroków, gestów i przedmiotów byłby bardzo obszerną kwestią. Tylko pobieżnie więc przytoczę kilka przykładów. Bardzo częste jest gest prośby, wstawiennictwa. Spotykamy się z nim na większości ikon Matki Bożej z Chrystusem, szczególnie u Odigitrie (Ta, która pokazuje drogę), ale także u innych. Jej prawa ręka jest nieco podniesiona do Jezusa. W młodszych typach ikon (Eleusa, Matka Ustavičné Pomocy) Jezus kładzie swoją rękę do proszącej dłoni Marii. Ten sam gest widzimy u świętych z szeregu ikonostasu, które nazywane są deesis (wstawiennictwo). Matka Boża Znamenie rozkłada obie ręce do modlitwy. Chrystus w jej medalionie jakby naśladował matkę po swojemu i rozłożonymi rękami błogosławi. Błogosławi właściwie niemal na wszystkich ikonach, podczas gdy w drugiej ręce zazwyczaj trzyma zwój, symbolizujący Słowo, jakie stało się ciałem, oraz Pismo, które w Nim się wypełniło. Smutny wzrok Matki Bożej wyraża ból i współczucie z powodu cierpienia Chrystusa. Upadający sandał Jezusa oznacza niepokój, ludzki strach przed cierpieniem i śmiercią. Język symboli może mieć wiele warstw. Drzewo, atrybut środkowego anioła (Chrystusa) na ikonie Trójcy, może oznaczać dąb w Mamre, pod którym Abraham ugościł swoją wizytę. W związku z Chrystusem jednak widzimy również drzewo życia w raju oraz drewno krzyża Chrystusa. Trojca Rubleva mówi do nas wzorem swojej całkowitej kompozycji, uporządkowanej w okrąg (wieczność). Wewnętrzne kontury dwóch skrajnych aniołów tworzą kielich, analogiczny temu pośrodku na stole. W małym jest głowa ofiarnego zwierzęcia, w dużym środkowy anioł – Chrystus. Kompozycją przemawiają również liczne ikony świętego Jerzego. Gdy święty przebija włócznią głowę węża, wąż owija ogon wokół tylnej nogi konia, więc trudno przy tym widoku nie przypomnieć sobie, co mówił Pan do węża już w raju o potomstwie kobiety (Rdz 3,15). Święty Jerzy ze swoim koniem uczy nas również, co znaczy być „panem we własnym domu”, podporządkować swoje niższe elementy (namiętności, instynkty, emocje) rozumowi oświeconemu wiarą: koń ma oczy (czasami nawet całą głowę) zwrócone wstecz, na jeźdźca, od którego oczekuje poleceń.
Bogactwem swojego języka ikony prowadzą nas do głębszego zrozumienia Pisma, uczą nas postrzegać je w kontekście, myśleć „syntetycznie”. Z głównym motywem często wiążą się odniesienia do innych tekstów lub prawd wiary, których powierzchowny widz w ogóle by nie pomyślał szukać. Wydaje się nam oczywiste, widząc na ikonie Narodzenia Pana leżącą Marię, Jezusa w żłobie, świętego Józefa, aniołów, pasterzy, gwiazdę. Trzech mędrców również się tam wpisuje. Do wołu i osła już się przyzwyczailiśmy, jednak tylko niewielu wie, że to odniesienie do początku proroctw Izajasza (Iz 1,3). Położne kąpiące Jezusa oraz diabeł przebrany za pasterza, siejący w Józefie wątpliwości, odnoszą się do protowangelii Jakuba. Pieluszki Jezusa przypominają o jego późniejszym złożeniu do grobu, jego nadmierna małość jest natomiast podobieństwem do przypowieści o gorczycznym ziarnie (Jezus jest uosobionym Bożym królestwem), wzburzone ziemie przypomina przypowieść o kwasie, który kobieta wmiesza do trzech miar mąki (do świata). Ciemność jaskini odnosi się do innego proroctwa Izajasza o ludzie chodziącym w ciemności, któremu ma zajaśnieć światło (Iz 9,1). Sposób ukazania gwiazdy (z nieba wychodzi jeden promień, dzielący się niżej na trzy) wyraża prawdę o jednym Bogu w trzech osobach. Przeniknięty wzrok Matki Bożej, skierowany na Józefa, ewentualnie na położne, mówi o jej współczuciu wobec ludzi w wątpliwościach i o gotowości, by im pomóc modlitwą. I tak dalej.
W związku z wszystkim, co zostało powiedziane o kolorach, złocie, świetle i perspektywie, otwiera się przed człowiekiem barwny Boży świat, pełen przesłań miłości, w odkrywaniu którego ledwo dotrzemy do końca, a przecież da się go objąć jednym spojrzeniem. Całe bogactwo miłości w jednym spojrzeniu – to są w rzeczywistości podstawowe elementy kontemplacji. Święty Jan od Krzyża zdefiniował ją bezpośrednio jako „prosty, kochający wzrok”. Do takiego sposobu modlitwy istnieje z pewnością wiele dróg, a każdy chrześcijanin powinien znaleźć taką, która odpowiada jego naturze. Ikony są drogą, która była sprawdzona przez wieki, nieco zapomniana, a znowu odkrywana, drogą możliwości wielu zaskakujących, drogą do odkrycia i bardziej kompleksowego zrozumienia prawd objawionych przez Boga, ale też własnego serca. Są zaproszeniem do żywego związku z Bogiem. Czy pozwolimy, by do nas przemawiały?
Stefania udostępniła tekst tego artykułu także dla www.pastorace.cz, gdzie został opublikowany już od lata.
Dziękujemy administratorowi strony za życzliwą zgodę na wydanie również w naszym czasopiśmie.
Zainteresowanych uprzedzamy także o jej własnej stronie: www.ikony-karlova.cz