Autobiograficzne zapiski duchowe Marii Petyt (3/5)

Czułam się zainspirowana, aby pisać o swoim sposobie modlitwy i czynić to w BoguMoje serce będzie mogło kochać nawet podczas pisania

Maria Petyt ma podczas pisania podobne doświadczenie jak artysta w swoich twórczych momentach: muzyk, w którym jakby sama z siebie zaczyna brzmieć muzyka; malarz, którego rękę jakby prowadzi ktoś inny. Maria opisuje doświadczenie działania Innego w takich momentach następującymi słowami:

Podczas pisania postępuję raczej pasywnie niż aktywnie, jakbym słuchała kogoś, kto mi wprowadza lub dyktuje słowa. Nawet wtedy nie czuję się zmęczona, nawet gdy piszę przez kilka godzin z rzędu. Natomiast pisanie o innych sprawach szybko wyczerpuje moje siły. Wydaje mi się, że teraz mogę naprawdę wierzyć, że to była prawda, gdy ukochany i Matka obiecali mi, że pomogą mi zachować tę posłuszeństwo czynem, nie rozpraszając mnie przedtem ani potem, i że moje serce będzie mogło kochać nawet podczas pisania, co zawsze również odczuwałam.

To, co Maria pisze, nie zrodziło się z usilnego myślenia i męczącego porządkowania starych wspomnień. Raczej jakby samo z siebie łączyło się z słowami to, co jej wyłania się w wnętrzu, kiedy jest związana z Bogiem. Pisanie jest dla niej darem, poprzez który wyjątkowo dobrze potrafi odczuwać i przyjmować Boży dotyk. Zadaniem Michała (1) jest ochranianie tego źródła w Marii, bądź znowu je pobudzić, gdy czasami wydaje się wyczerpane. Bo jak artyści znają fazy pustki i niezdolności do tworzenia, tak i Maria znała okresy, w których nie mogła pisać:

Do tej chwili nie było mi dane napisać nic. Walka i awersja wobec zapisów zaczęły się od nowa. Już gdy chciałam wziąć ołówek do ręki, wydawało się, że natura moja przewraca się na drugą stronę. Moje kończyny drżały i była cały czas zmieniona i jakby zraniona... Ale dzisiaj, 24 kwietnia 1662 roku, po świętej komunii, poczułam się trochę zainspirowana, przyciągana i poruszona, aby pisać o swoim sposobie modlitwy i czynić to w Bogu. Jednocześnie zostałam pouczona, jak to mam robić, a cała awersja, cała walka i wszystkie zmiany w moim ciele natychmiast ustały. Moja modlitwa polegała tylko na patrzeniu na boskie Dobro, do którego mocno się przywiązywałam, bez obrazów, z radością, jednak nie sama w sobie...

(1) Michał od św. Augustyna jest duchowym przewodnikiem Marii, który towarzyszy jej poprzez listy.

Przyjęte z książki: Grundkurs Spiritualität des Karmel
Redaktor: Michał Plattig i Elisabeth Hense, 2006
Tłumaczył i opracował: Norbert Żuška, OCarm.


1 2 3 4 5