Pamięć Przebicia Serca św. Terezji, 26. sierpnia
»Wśród cnot Terezji szczególnie wyróżnia się jej miłość do Boga, którą nasz Pan Jezus Chrystus licznymi wizjami i objawieniami jeszcze powiększył. Tak w jednej z wizji wybrał ją za swoją narzeczoną; w innej Terezja widziała anioła stojącego obok niej, który przebił jej serce płonącą włócznią. Te niebiańskie dary Bożej miłości rozpaliły w jej sercu taki ogień, że z płomienną miłością obiecała zawsze czynić to, co będzie uznawać za doskonalsze i co należy do większej chwały Bożej.«
(Grzegorz XV., Bulla kanonizacyjna)
Z pisma »Płomień miłości żarliwy« św. Jana od Krzyża
W księdze Deuteronomium Mojżesz mówi, że „Pan, nasz Bóg, jest ogniem pożerającym“ (1). Chodzi tu o ogień miłości – ogień nieskończonej mocy, który potrafi pochłaniać w sposób, jakiego nie da się porównać z żadnym innym ogniem, i płonie tak intensywnie, że to, czego dotyka, może przekształcić w siebie. Jednak w każdej duszy płonie i spala ją w zależności od tego, jak ją znajdzie przygotowaną: niektóre bardziej, inne mniej; i w zależności od tego, jak on chce, i jak i kiedy chce. A kiedy ten nieskończony ogień miłości dotyka duszy nieco intensywniej, wzmaga miłość duszy, tak że wydaje jej się, że płonie bardziej niż wszelkie żary świata. A ponieważ ten boski ogień teraz przekształcił duszę w siebie, czuje nie tylko jego żar, ale sama staje się węglem potężnego ognia.
To niezwykłe i warto o tym wspomnieć, że ten Boży ogień jest tak silny i pochłaniający, że łatwiej strawiłby tysiąc światów niż ziemski ogień jedno lniane włókno, a przecież nie spali ani nie zniszczy dusz, w których płonie. Raczej w nich płonie łagodnie, a swoją mocą i swoim żarem je uszczęśliwia i ubóstwia. Albowiem kiedy Bóg w ten sposób dzieli się z duszą, pragnie dać jej większe piękno i wielkość, dlatego jej nie dręczy, ale rozszerza; nie wyczerpuje, ale uszczęśliwia, rozjaśnia i wzbogaca.
Szczęśliwa dusza, która osiągnęła tak wspaniały stan, jakim jest ten żar: wie wszystko, kosztuje wszystko, czyni wszystko, co chce, i wszystko jej się udaje (2), nikt jej nie pokona, nic ją nie dotknie. Ponieważ ta dusza jest tą, o której apostoł mówi: Człowiek duchowy może ocenić wszystko, sam jednak nie podlega ocenie nikogo (3). A gdzie indziej: „Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże“ (4).
Kiedy dusza płonie taką miłością, może się zdarzyć, że czuje, jakby jakiś serafin przebił ją włócznią nasączoną najgorętszą miłością i przeniknął ją tym żarliwym węglem (5), czyli, lepiej mówiąc, tym płomieniem, i wypalił jej tak gorący znak. Wtedy dusza czuje się jakby przemieniona w ten potężny płomień miłości i jakby przebita zarówno w sercu, jak i w swoim najgłębszym wnętrzu.
Mało dusz dochodzi aż tutaj, ale niektóre do tego doszły, przeważnie dusze tych, których cnota i duch miały jako dziedzictwo przejść na ich synów i córki. Bóg w ten sposób dał głowie w pierwocinach Ducha bogactwo i siłę, zgodnie z tym, jakie miało być dziedzictwo domu.
Ó szczęśliwa rana, zasadzona przez tego, kto potrafi tylko uzdrawiać! Ó pożądana i bardzo szczęśliwa rana, ponieważ nie została zasadzona dla niczego innego, jak dla radości duszy i jej przyjemności! Wielka jest ta rana, ponieważ wielki jest ten, który ją zasadził; a wielka jest radość, ponieważ ogień miłości jest nieskończony. Zatem – ó błogosławiona rana!, tym bardziej najwyżej błogosławiona, im bardziej dotknęła najgłębszego centrum duszy żarem miłości i spala wszystko, co można spalić, by mogła dać wszystko, co można dać.
(1) Dt 4,24; (2) Ps 1,3; (3) 1 Kor 2,15; (4) 1 Kor 2,10; (5) Iz 6,6.
(Proprium Zakonu bosych braci Najświętszej Panny Marii z Góry Karmel)