Radością świętych jest to, że Bóg kocha wszystkich, i to, że oni sami mogą kochać wszystkich. Im więcej istot mogą nieskalanie kochać, tym są szczęśliwsi. Dlatego kochają i nas na tej ziemi, boją się o nas, abyśmy nie zostali utraceni z powodu ich miłości i abyśmy nie stracili własnej miłości, którą mamy przynieść do nieba Bogu i im, ponieważ tam miłość jest wspólnym dobrem.
W tym, że mogą nas kochać, jest też wielka część ich szczęścia. Widzą nas ze swojej błogości i poznają w nas obrazy Boże swoim nieśmiertelnym wzrokiem, oczyszczonym i uwielbionym. Widzą w nas obrazy Boże w inny i lepszy sposób, niż możemy je widzieć my. Widzą także to, co jest w dużej i największej części zatracone, zatarte, zakryte. Drogi jest im obraz Boży w nas, droższy niż nam, ponieważ znają jego prawdziwą urodę. Boją się o nas i kochają nas. Gdyby mogli, wróciliby do nas, wzięliby na siebie śmiertelne ciało i znów żyli i umierali dla nas, aby nam pomóc. Ich błogością jest również to, że mogą za nas wstawiać się i nam pomagać. Cóż to jest człowiek, że całe niebo go kocha?
(Jaroslav Durych /1886–1962/, Pęknięcie miłości, revue Na głęboko, 1928, nr 7)