Wszystkie stworzenia i każde stworzenie, każdy listek usilownie zmierza ku Słowu, śpiewa chwałę Bożą, płacze do Chrystusa…

Jest jasna, cicha, ciepła lipcowa noc, z szerokiej rzeki unosi się para i chłodzi nas, lekko plusek rybki, ptaki zamilkły, wszędzie cisza i piękno, wszystko modli się do Boga. Nie śpimy tylko we dwoje – ja i ten młodzieniec – i rozmawiamy o pięknie Bożego świata, o jego wielkiej tajemnicy. Każda źdźbło, chrząszcz, mrówka, pszczoła, wszyscy niezwykle znają swoją drogę, chociaż nie mają rozumu, potwierdzają tajemnicę Boga, nieustannie ją sami spełniają. (…) Jakie dziecinne serce, jaka ufność, jakie piękno! Jest aż poruszające wiedzieć, że w nich nie ma żadnego grzechu… a Chrystus jest z nimi już dłużej niż z nami. „Czy możliwe, że i oni mają Chrystusa?” pyta młodzieniec. „Jak inaczej,” mówię mu, „przecież Słowo jest dla każdego. Całe stworzenie i każdy twór, każdy listek usilnie zmierza ku Słowu, chwaląc Bożą chwałę, płacząc do Chrystusa…”

(F. M. Dostojewski /1821–1881/, Bracia Karamazow)