Kontemplacja nad słownikiem

Sr. Teresa Brichtová OP

W włoskim „Nowym słowniku duchowości” (jego polska edycja jest właśnie przygotowywana w Wydawnictwie Karmelitów) hasło „KRYZYS” zajmuje siedemnaście stron (autor: L. De Candido).

Na to słowo często mamy nieprzyjemne odczucia związane z czymś złym. Kryzys gospodarczy, kryzys powołania, kryzys rodziny itd. W końcu pocieszamy się myślą, że tak naprawdę chodzi o kryzys wzrostu.

Jednak według etymologii tego terminu jego sens jest wieloaspektowy. Pochodzi od greckiego czasownika „krino”, który oznacza: sądzę, decyduję, rozróżniam, interpretuję, oceniam. Najbardziej odpowiednim polskim tłumaczeniem rzeczownika „kryza” byłoby „weryfikacja”. Jeśli odrzucimy jej nieprzyjemną zawartość z czasów totalitaryzmu, ma głęboko pozytywny sens religijny. Kryzys, weryfikacja, jest związany z wolną wolą człowieka. Pierwszym, kto weryfikuje, jest Bóg. Stawia swojego stworzenia przed wyborem, przed pewną decyzją, i czyni to już od stworzenia. Zaczął od aniołów, kontynuował z naszymi pradziadkami, potem przyszła kolej na Abram, Mojżesza, proroków. (Jakżesz oni potrafili się sprzeciwiać Bożej woli!) Tak, sam Pan Jezus przeszedł pokusami, czyli kryzysami, na pustyni. A wszyscy ludzie aż do dziś.

Kryzys nie jest poza nami, kryzys jest w człowieku. Kiedy tylko ma się zdecydować na coś – między dobrem a złem, między dobrym a lepszym, między miłością a miłością własną – dla niego następuje kryzys, krytyczna sytuacja. Człowiek stoi na skrzyżowaniu, na rozstaju dróg. Przed nim stoi Sędzia. Ale ten Sędzia nie jest sadystą, nie patrzy ze złośliwą radością, jak to się skończy, nie czeka na swoją ofiarę, aby ją „złapać na gorącym uczynku” i od razu z nią rozprawić ...

Nie, czeka z drżącym sercem, jest w pełni aktywny, oferuje człowiekowi pomocną dłoń, by w próbie przetrwał. A gdy mu się to uda, ta radość w niebie! Czyż nie mówi tego sam Zbawiciel?

Błogosławieństwa także są krytycznymi momentami. Nie musisz, ale jeśli chcesz być ubogi, jeśli chcesz mieć czyste serce ... błogosławiony jesteś, jesteś szczęśliwy! Makarioi hoi ptochoi, hoi katharoi ... mówi grecki tekst u świętego Mateusza. Jakby jednak obok niego czuć niewypowiedziany dodatek – MAKARIOS. Kiedy ty wybierasz błogosławieństwo, błogosławionym jest także ktoś inny. Tak, Bóg – Miłość, jest błogosławiony, szczęśliwy, gdy widzi, że jego stworzenie dobrowolnie zdecydowało się na lepszą drogę, na drogę życia.

To zrozumiała święta Teresa z Lisieux, gdy chciała sprawić radość Jezusowi, chciała uczynić Go szczęśliwym.

Czy to nie jest dziecięcość? Czy Bogu można przypisywać ludzkie uczucia? P. Cantalamessa w książce „Życie pod panowaniem Chrystusa” nad tym się zastanawia i właściwie twierdzi to: człowiek jest stworzony na Boży obraz, ale nie tylko dlatego, że ma rozum i wolę. Skąd w nim wzięła się afektywność, wrażliwe serce? Otóż wszystko, co w człowieku dobre i szlachetne, może być takie tylko dlatego, że istnieje w jakiś sposób w Bogu jako idea, wzór, że to wyszło z niego jako jego odbicie. Mówiąc o „antropomorficznych” wyobrażeniach Boga, czy nie moglibyśmy mówić z większym prawem o „teomorfizmie” człowieka także w kontekście afektywnym?

I tak codziennie, gdy przechodzimy przez małe lub duże KRYZY, weryfikacje, codziennie nasz niebieski Ojciec wyciąga do nas rękę (czyli łaskę swojego Ducha) i codziennie możemy naszym wyborem dla błogosławieństwa uczynić, że nasz Pan jest błogosławiony, MAKARIOS.