Moim dalszym, niemałym zmartwieniem były kazania. Lubiłam je słuchać… Jeśli z jednej strony kazania przynosiły mi wielką pociechę, to z drugiej strony dręczyły mnie, ponieważ uświadamiały mi, że jestem całkowicie inna, niż powinnam być. Prosiłam Pana, aby mi przyszedł z pomocą, ale jak mi się teraz wydaje, myliłam się w tym, że nie pokładałam całej swojej nadziei w nim i że zbyt ufałam swoim siłom. Szukałam sposobów na naprawę, starannie je stosowałam, ale nie potrafiłam się przekonać, że nie osiągnie się tego zbyt wiele, jeśli nie odłożymy całej ufności w siebie samych i nie złożymy jej całej w Panu.
(Teresa od Jezusa, Księga Życia, VIII, 12)