Dziś przypominamy sobie 360. rocznicę śmierci czcigodnej Matki Marii Elekty od Jezusa, założycielki praskiego Karmelu.
Moja najdostojniejsza, najposłuszniejsza matko,
łatwo wierzę, droga matko, że Wasza Dostojność myśli, iż zapomniałem o Was, ponieważ piszę do Was tak rzadko. Nie jestem jednak taki, że tak szybko zapomnę o mojej drogiej matce, ale czas w tym klasztorze, szczególnie dla przeora, jest bardzo cenny.
Z całego serca mi przykro, Wasza Dostojności, że tak dotykają Was choroby, mimo to, droga matko, musimy pozwolić działać Naszemu Panu, który z miłości, jaką do Was ma, kieruje wszystko ku większemu dobru Waszej Dostojności. A tak nie ma nic lepszego niż pozwolić Mu działać. To, że często jesteście chora, jeszcze nie musi koniecznie oznaczać, że wkrótce umrze, mimo że dobrze jest żyć tak, jakbyśmy mieli umrzeć już dziś. A żeby powiedzieć prawdę, umrzemy bardzo szybko, ponieważ nasze życie przemija szybko. Musi, droga matko, aby Wasza Dostojność dużo ćwiczyła się w zaufaniu do Boga, i całkowicie oraz we wszystkim oddała się w ręce Jego dobroci i nieskończonego miłosierdzia, a to bardzo pomaga, abyśmy stracili lęk, który często nas silnie niepokoi…
(br. Szymon od św. Pawła OCD,
list do czc. Matki Elekty /1605–1663/, 3 stycznia 1663, tydzień przed jej śmiercią)